piątek, 4.listopada.2011, 00:21
czas na ocenę drugą, http://kados-erethia.mylog.pl/
Zaczynamy. Z powodu wyjazdu znaczną część tekstu przeczytałam na telefonie, który dobrze interpretuje obrazki, a z kolorami czcionek jest różnie. I chwała mu, bo na moim monitorze, gdzie kontrast i inne duperele są ustawione bardzo dobrze, czcionka była ledwie widoczna, i bez wtyczki do Chrome'a umożliwiającej dopisanie własnego stylu CSS, nie byłabym w stanie nic zobaczyć.
Na telefonie i płaskim monitorze jest lepiej, więc znacznie za to punkty nie polecą.
Co do samego szablonu: podobają mi się kolory, bardzo, nagłówek jest świetny, minimalistyczny, ale ma te kropki ze światła jakby, które ubóstwiam.
Czcionka, którą napisana jest nazwa Kados Erethia, już wiem, że oddaje klimat opowiadania, gdzie mamy elfy, krasnoludy i całą otoczkę ze świaa fantasy.
Kod szablonu leży, a zerknęłam ze względu na podpis - genialna Copper Vixen, która nie zna podstawowych składni tego języka i robi najgłupsze błędy jakie tylko można. Tak, razi mnie to.
Mamy pięć części opowiadania... Dobra, po 17 punktów na rozdział, na wygląd zostanie 15, bo jest mniej ważny od tekstu w przypadku opowiadań.
(widzę linki do innych ocenialni, a do naszej nie - popraw to, proszę)
8/15
Przesadzasz, jedno określenie dla jednej osoby to naprawdę w sam raz, a nie trzy.
Poza tym, trochę tu za bardzo naćkane tych postaci, ja rozumiem, że chcesz wszystkich wprowadzić, to oczywiste, ale można zrobić to w bardziej stopniowy czy wyrafinowany sposób. Możemy poznać bohaterów w tym momencie gdy ich los się zapętla, a później każde może sobie przywoływać różne wspomnienia, które powiedzą nam o ich pochodzeniu i tak dalej. Chociaż, fakt faktem, imiona są na tyle charakterystyczne, że po jednym przeczytaniu nie trzeba się wracać z powrotem, by sprawdzić o kim aktualnie czytamy.
Przekleństw w tekście nie lubię, nie takie, nie w takich ilościach i sytuacjach, choć sam motyw krzyczenia na wenę jest świetny.
Tu błąd w zapisie - nie powinno być kropki, ani dużej litery. Te duże myślniki są wkurzające, no ale na to wiele poradzić nie można niby.
Suche fakty, za dużo ich tu. Zupełnie mi się nie podoba jak za wcześnie kończysz zdania, jak robisz tych zdań zbyt wiele, w momencie, gdy wystarczy jedynie przecinek. Nie wiem czy to celowy zabieg, czy po prostu przypadek i jakaś maniera, ale drażni mnie przeokropnie, gdyż jestem fanką długich złożonych zdań.
Nie lubię też przeskakiwania, nie lubię nie wiedzieć o co chodzi w całym akapicie i uwierz, w tym zacytowanym powyżej miałam taki problem. Źle mi się to czytało, ten tekst nie płynie, i pewnie powiem o tym jeszcze nie raz. Ale idziemy teraz dalej.
Jesteś świadoma, że można to zapisać sto razy ładniej i schludniej? Przynajmniej w moich oczach. Nie lubię gdy linijki są krótkie i takie puste. To tak, jak byś po wejściu bohatera do karczmy rozpisywała każde 'dzień dobry', czy cokolwiek. Mogłabyś to zapisać 'poziomo', nie rozdzielając tego na osobne wypowiedzi, tylko jako jedną, uzupełnioną komentarzami o reakcji/braku reakcji żołnierza.
To mnie uderzyło, możesz oczywiście powiedzieć, że Twoja wizja jest inna, że zapisałaś to tak, bo wydawało Ci się to najlepszym rozwiązaniem, i ja to zrozumiem, choć nie do końca mi to po prostu leży w oczach.
9/17
Ogólnie prolog jest ciekawy i zachęca do dalszego czytania, za co też się właśnie biorę (przepraszam w ogóle za zwłokę, ale... jakoś tak wyszło), choć już chyba nie aż tak szczegółowo, ale tylko chyba.
Tutaj chyba zgubiłaś koncepcję zdania, tzn, powinno być 'których', albo napisać 'którzy wtedy uważani byli za wzór idealnego społeczeństwa'.
Stylizowanie języka jeszcze mnie nie przekonuje, nie czuję w tym chyba lekkości.
Oczywista literówka.
Większe - ok, silniejsze - ok, głośniejsze - ok, tylko jak on do cholery zauważył przez minutę czy dwie, że dziecko jest ciężkie do wychowania?
To jak dla mnie powinno być jednym zdaniem, bo strasznie je urywasz, strasznie. To sprawia, że traci się rytm czytania, bo w moim mózgu takie krótkie zdania sprawiają, że nie traktuję tego jak prozę, tylko jak lirykę w jakimś dziwnym zapisie.
Zdanie jest bez sensu, nie wolno tworzyć, ha, nawet równoważników zdań, gdy nie mają sensu - ich trzech to na penwo nie ON, i brakuje czegokolwiek dalej, bo nawet to zdanie, które następuje później nie daje 'tego czegoś' równoważnikowi, który przytoczyłam.
Brakuje mi to jakiegoś 'czy to możliwe' na początku albo czegokolwiek takiego, wiążącego zdanie. Przeczytaj je sobie jeszcze raz i powiedz mi, nadal napisałabyś je tak samo?
Zdecydowanie uwielbiam, gdy na pytanie polegające na wybraniu między dwoma opcjami ktoś odpowiada 'tak' lub 'nie' jak na pytanie zamknięte. Bardzo to genialne i choć z jeszcze kolejnego zdania można się dowiedzieć jaka powinna być odpowiedź na to pytanie, to jednak sens jest niezachowany i dobrze byłoby więcej tak nie robić.
Dowiedział się najistotniejszych rzeczy, tak? Skoro były tak bardzo istotne to jak mogły być nieważne?
Cholera, naprawdę nie lepiej napisać, że nie zwracał na to uwagi, nie dbał o to, czy cokolwiek, byle nie wyrazić się tak kolokwialnie? Szczerze obrzydziło mnie to zdanie...
5/17
I już mówię dlaczego tak - błędów jest, to co wytknęłam plus takie, które pozwoliłam sobie ominąć, bo są tylko powtórzeniem tego o czym mówiłam wcześniej - urywasz zdania, stawiasz kropkę zamiast przecinka, sprawiają, że zdania tracą jakikolwiek polot i głębię. Jest to pisane jak pamiętnik w świetle latarki, tekst jest jakby w strzępach. Treść jest powiedzmy dość ciekawa, choć w tym rozdziale nie dzieje się zbyt wiele.
Jedziemy dalej.
Po pierwsze - znów niepotrzebne przekleństwo, po drugie obie kwestie wypowiada Księżyc, więc powinny być one zapisane w jednej linijce.
Rozmowa Fi z November trochę mnie irytowała - z samego początku byłam pewna, że są koleżankami, a potem nagle elfka zaczęła się zachowywać opryskliwie. Psychicznie mam wrażenie niespójności. Następny 'akapit' mówi nam o perypetiach tych trzech braci, tylko zupełnie nie wiadomo z tego który to jest ten, wokół którego tekst się kręci. Zdania w dalszym ciągu są niepłynne.
Nie podobają mi się te porównania, bo skąd ja, jako człowiek nieżyjący w tej krainie, mam wiedzieć kim jest ten facet? O braciach non stop mówisz 'bracia', a to niedobrze, bo w tym momencie już dawno nie pamiętam jak się nazywali.
Naprawdę, naprawdę muszę to komentować? 4/17
Rozdział drugi jakby nie ma dla mnie większego sensu. Akapit o braciach jest nudny, postać króla/władcy elfów doprowadza mnie do szału - jest przejaskrawiona i piszesz o niej w dość kolokwialny sposób, zupełnie niepasujący do klimatu całości.
Włączyłam ulubioną muzykę, więc mogę oceniać dalej z czystym mózgiem. Dobrnęłam prawie do końca i już miałam mówić, że jest naprawdę w porządku. Ale tak, mamy motyw, że Hadrian śpi, a 'człowiek' go budzi, no dobrze, to normalne. Ale dlaczego zaledwie parę linijek niżej elf proponuje spoczynek? A poza tym, odniosłam wrażenie, jakby Hadrian spał w czasie drogi, czyli prowadził konia czy tam kozła śpiąc. Dobrze myślę? A wątek myśli samobójczych Elzmira? Skąd się wziął? 14/17
Poza tym, no nie wiem, nie nudno, ale i nie porwało mnie. Przyznać jednak muszę, że był to najlepszy rozdział jak dotąd. Błędów nie widzę większych, poza tym co napisałam powyżej. Składniowo już lepiej i mniej urywasz zdania.
Trochę mnie zanudza, tekst ma prawidłowe proporcje dialogów do tekstu ciągłego, co powinno podnosić jego poziom, jednak brakuje mi tu czegoś sprawiającego, że mam ochotę czytać dalej. Nie wciąga mnie to tak, jak zapewne powinno, i nie jest to uprzedzenie, bo lubię fantasy. Kolejny rozdział, w którym widzimy losy Hadriana - co się stało z mieszaniem wątków? Gdzie Cade i Fi? Czemu zniknęli na tak długo z treści?
Skoro te istoty żyły tylko w opowieściach, to jak mogły być w tym borze naokoło miasta? Usunąć 'teraz' i 'tylko' zastąpić głównie - jak dla mnie jedyna opcja utrzymania tego zdania z sensem. Spotkałam parę literówek i generalnie druga połowa rozdziału mnie cholernie znudziła - szczególnie te obcobrzmiące imiona i inne nazwy, których nawet nie jestem w stanie wymówić. 8/17
Razem uzbierałaś 48%. Niedużo, biorąc pod uwagę, że stawiałam głównie na treść. Piszesz poprawnie, choć jak dla mnie naprawdę nudno - opisy mogłabyś skracać, nadawanie zdaniom niepotrzebnego patosu, by potem użyć kolokwializmu jak dla mnie strasznie psuje klimat i rozwala koncepcję utworzoną przez czytelnia. Może to celowe, może nie, by nie być zrównoważonym w pisaniu, jednak mnie osobiście nie przypadło to do gustu ani trochę. Albo patos, albo kolokwializmy. Albo ktoś pisze coś z wyższej półki, albo zniżamy się poziomem do rozmów na podwórku. Nie do końca wiem co Ci doradzić... kontynuuj, szlifuj, słuchaj krytyki, przyjmuj ją na klatę z uśmiechem na twarzy i stosuj się do przynajmniej 30% z tego co mówi do Ciebie publika - piszesz też dla nich, prawda?
Zaczynamy. Z powodu wyjazdu znaczną część tekstu przeczytałam na telefonie, który dobrze interpretuje obrazki, a z kolorami czcionek jest różnie. I chwała mu, bo na moim monitorze, gdzie kontrast i inne duperele są ustawione bardzo dobrze, czcionka była ledwie widoczna, i bez wtyczki do Chrome'a umożliwiającej dopisanie własnego stylu CSS, nie byłabym w stanie nic zobaczyć.
Na telefonie i płaskim monitorze jest lepiej, więc znacznie za to punkty nie polecą.
Co do samego szablonu: podobają mi się kolory, bardzo, nagłówek jest świetny, minimalistyczny, ale ma te kropki ze światła jakby, które ubóstwiam.
Czcionka, którą napisana jest nazwa Kados Erethia, już wiem, że oddaje klimat opowiadania, gdzie mamy elfy, krasnoludy i całą otoczkę ze świaa fantasy.
Kod szablonu leży, a zerknęłam ze względu na podpis - genialna Copper Vixen, która nie zna podstawowych składni tego języka i robi najgłupsze błędy jakie tylko można. Tak, razi mnie to.
Mamy pięć części opowiadania... Dobra, po 17 punktów na rozdział, na wygląd zostanie 15, bo jest mniej ważny od tekstu w przypadku opowiadań.
(widzę linki do innych ocenialni, a do naszej nie - popraw to, proszę)
8/15
Prolog
W tym momencie wąsaty dowódca, zazdrosny kochanek i spocony grubas zrezygnował z dalszego pościgu z racji tego, iż słońce powoli chyliło się ku zachodowi, a on zamierzał skoczyć jeszcze na szybki numerek do słodziutkiej Cindarelli.
Przesadzasz, jedno określenie dla jednej osoby to naprawdę w sam raz, a nie trzy.
Poza tym, trochę tu za bardzo naćkane tych postaci, ja rozumiem, że chcesz wszystkich wprowadzić, to oczywiste, ale można zrobić to w bardziej stopniowy czy wyrafinowany sposób. Możemy poznać bohaterów w tym momencie gdy ich los się zapętla, a później każde może sobie przywoływać różne wspomnienia, które powiedzą nam o ich pochodzeniu i tak dalej. Chociaż, fakt faktem, imiona są na tyle charakterystyczne, że po jednym przeczytaniu nie trzeba się wracać z powrotem, by sprawdzić o kim aktualnie czytamy.
Przekleństw w tekście nie lubię, nie takie, nie w takich ilościach i sytuacjach, choć sam motyw krzyczenia na wenę jest świetny.
— Przestań. — Z marzeń wyrwał go dźwięczny głos November.
Tu błąd w zapisie - nie powinno być kropki, ani dużej litery. Te duże myślniki są wkurzające, no ale na to wiele poradzić nie można niby.
Jednak więzy rodzinne robiły swoje. November osierocona przez rodziców w wieku piętnastu lat przyrzekła umierającej matce, że będzie dbać o Anatazego. Ten zajęty pisaniem tysięcznej ballady, nawet nie wiedział o śmierci siostry. Nie zauważył również, że od miesiąca karmi go młoda dziewczyna, która wraz z zupą podawała mu rymy.Po roku dowiedział się o tym, że jego kochana siostra zmarła na gruźlicę, a on został opiekunem November. A dowiedział się przypadkiem podczas spaceru po rynku w Raun, kiedy szukał inspiracji. Spotkał ich wspólnego znajomego, który przeprosił za swoją nieobecność na pogrzebie i wyraził – jak to zwykle się robi – najszczersze kondolencje. Od tamtego momentu Anatazy jakoś nauczył się rozdzielać czas pomiędzy poezję a dorastającą, kapryśną dziewczynę. W końcu przyzwyczajenie zrobiło swoje. Między nimi zawiązała się nić wzajemnego zrozumienia, po jakimś czasie zaprzyjaźnili się.
Suche fakty, za dużo ich tu. Zupełnie mi się nie podoba jak za wcześnie kończysz zdania, jak robisz tych zdań zbyt wiele, w momencie, gdy wystarczy jedynie przecinek. Nie wiem czy to celowy zabieg, czy po prostu przypadek i jakaś maniera, ale drażni mnie przeokropnie, gdyż jestem fanką długich złożonych zdań.
Nie lubię też przeskakiwania, nie lubię nie wiedzieć o co chodzi w całym akapicie i uwierz, w tym zacytowanym powyżej miałam taki problem. Źle mi się to czytało, ten tekst nie płynie, i pewnie powiem o tym jeszcze nie raz. Ale idziemy teraz dalej.
— Przepraszam, proszę pana!
Żołnierz nawet na niego nie spojrzał.
— Obywatelu!
Zero reakcji.
— E, ty tam!
Nic.
— Kupo gówna!
Też nic.
— Kurewski sukinkocie? Chcę rozmawiać z twoim przełożonym!
Jesteś świadoma, że można to zapisać sto razy ładniej i schludniej? Przynajmniej w moich oczach. Nie lubię gdy linijki są krótkie i takie puste. To tak, jak byś po wejściu bohatera do karczmy rozpisywała każde 'dzień dobry', czy cokolwiek. Mogłabyś to zapisać 'poziomo', nie rozdzielając tego na osobne wypowiedzi, tylko jako jedną, uzupełnioną komentarzami o reakcji/braku reakcji żołnierza.
To mnie uderzyło, możesz oczywiście powiedzieć, że Twoja wizja jest inna, że zapisałaś to tak, bo wydawało Ci się to najlepszym rozwiązaniem, i ja to zrozumiem, choć nie do końca mi to po prostu leży w oczach.
9/17
Ogólnie prolog jest ciekawy i zachęca do dalszego czytania, za co też się właśnie biorę (przepraszam w ogóle za zwłokę, ale... jakoś tak wyszło), choć już chyba nie aż tak szczegółowo, ale tylko chyba.
Rozdział I
Niejednokrotnie przywoływał w myślach widok szczęśliwych mieszkańców, którzy wtedy uważał za wzór idealnego społeczeństwa.
Tutaj chyba zgubiłaś koncepcję zdania, tzn, powinno być 'których', albo napisać 'którzy wtedy uważani byli za wzór idealnego społeczeństwa'.
Stylizowanie języka jeszcze mnie nie przekonuje, nie czuję w tym chyba lekkości.
Grishowe „co nieco” zaczęło działaś na nerwy Dacre...
Oczywista literówka.
...karmiła niemowlę, które z pewnością ludzkie nie było – dwa razy większe, silniejsze, głośniejsze i trudniejsze w wychowaniu.
Większe - ok, silniejsze - ok, głośniejsze - ok, tylko jak on do cholery zauważył przez minutę czy dwie, że dziecko jest ciężkie do wychowania?
Prawdziwy czarodziej nie dopuściłby do odebrania mu mocy. To ona stanowiła o wszystkim, o charakterze, o życiu adepta magii. To ona dokonywała wyboru, a wybrany poddawał się jej i ufał.
To jak dla mnie powinno być jednym zdaniem, bo strasznie je urywasz, strasznie. To sprawia, że traci się rytm czytania, bo w moim mózgu takie krótkie zdania sprawiają, że nie traktuję tego jak prozę, tylko jak lirykę w jakimś dziwnym zapisie.
Czy on – Dacre, Blaine i Ozeasz?
Zdanie jest bez sensu, nie wolno tworzyć, ha, nawet równoważników zdań, gdy nie mają sensu - ich trzech to na penwo nie ON, i brakuje czegokolwiek dalej, bo nawet to zdanie, które następuje później nie daje 'tego czegoś' równoważnikowi, który przytoczyłam.
Młoda, zaledwie szesnastoletnia dziewczyna, a tak potężna, że bez problemu stworzyła barierę, później odgrodziła od niej ten spory namiot i na dodatek jest w stanie zregenerować rozszarpaną nogę?
Brakuje mi to jakiegoś 'czy to możliwe' na początku albo czegokolwiek takiego, wiążącego zdanie. Przeczytaj je sobie jeszcze raz i powiedz mi, nadal napisałabyś je tak samo?
— Bez przerwy to robisz czy polega to na włączaniu i wyłączaniu?
— Nie
Zdecydowanie uwielbiam, gdy na pytanie polegające na wybraniu między dwoma opcjami ktoś odpowiada 'tak' lub 'nie' jak na pytanie zamknięte. Bardzo to genialne i choć z jeszcze kolejnego zdania można się dowiedzieć jaka powinna być odpowiedź na to pytanie, to jednak sens jest niezachowany i dobrze byłoby więcej tak nie robić.
Dowiedział się tylko najistotniejszych rzeczy – gdzie był, co tu miało się odbyć i w jakim celu. Nic ważnego.
Dowiedział się najistotniejszych rzeczy, tak? Skoro były tak bardzo istotne to jak mogły być nieważne?
Kompletnie nie docierało do niego to, że na zewnątrz ginęli ludzie – zarzynani lub porywani przez mleczny opar mgły z doliny Zirêl. Krew lała się strumieniami, ale Cade miał to w dupie. Już wiedział, jak porwie i co zrobi później z krasnoludzkim dzieciakiem.
Cholera, naprawdę nie lepiej napisać, że nie zwracał na to uwagi, nie dbał o to, czy cokolwiek, byle nie wyrazić się tak kolokwialnie? Szczerze obrzydziło mnie to zdanie...
5/17
I już mówię dlaczego tak - błędów jest, to co wytknęłam plus takie, które pozwoliłam sobie ominąć, bo są tylko powtórzeniem tego o czym mówiłam wcześniej - urywasz zdania, stawiasz kropkę zamiast przecinka, sprawiają, że zdania tracą jakikolwiek polot i głębię. Jest to pisane jak pamiętnik w świetle latarki, tekst jest jakby w strzępach. Treść jest powiedzmy dość ciekawa, choć w tym rozdziale nie dzieje się zbyt wiele.
Rozdział II
Jedziemy dalej.
— No, wiej wiaterku, wiej! — ponaglił niewidzialną siłę.
— Kurwa, nie tak mocno! — wrzasnął Księżyc, dławiąc się mlecznymi chmurami.
Po pierwsze - znów niepotrzebne przekleństwo, po drugie obie kwestie wypowiada Księżyc, więc powinny być one zapisane w jednej linijce.
Rozmowa Fi z November trochę mnie irytowała - z samego początku byłam pewna, że są koleżankami, a potem nagle elfka zaczęła się zachowywać opryskliwie. Psychicznie mam wrażenie niespójności. Następny 'akapit' mówi nam o perypetiach tych trzech braci, tylko zupełnie nie wiadomo z tego który to jest ten, wokół którego tekst się kręci. Zdania w dalszym ciągu są niepłynne.
...były gorsze od samego Athiommesa.
Nie podobają mi się te porównania, bo skąd ja, jako człowiek nieżyjący w tej krainie, mam wiedzieć kim jest ten facet? O braciach non stop mówisz 'bracia', a to niedobrze, bo w tym momencie już dawno nie pamiętam jak się nazywali.
Tego brakowało – już nie pamiętał, kiedy miał konkretny zjazd z pierdolnięciem;
Naprawdę, naprawdę muszę to komentować? 4/17
Rozdział drugi jakby nie ma dla mnie większego sensu. Akapit o braciach jest nudny, postać króla/władcy elfów doprowadza mnie do szału - jest przejaskrawiona i piszesz o niej w dość kolokwialny sposób, zupełnie niepasujący do klimatu całości.
Rozdział III
Włączyłam ulubioną muzykę, więc mogę oceniać dalej z czystym mózgiem. Dobrnęłam prawie do końca i już miałam mówić, że jest naprawdę w porządku. Ale tak, mamy motyw, że Hadrian śpi, a 'człowiek' go budzi, no dobrze, to normalne. Ale dlaczego zaledwie parę linijek niżej elf proponuje spoczynek? A poza tym, odniosłam wrażenie, jakby Hadrian spał w czasie drogi, czyli prowadził konia czy tam kozła śpiąc. Dobrze myślę? A wątek myśli samobójczych Elzmira? Skąd się wziął? 14/17
Poza tym, no nie wiem, nie nudno, ale i nie porwało mnie. Przyznać jednak muszę, że był to najlepszy rozdział jak dotąd. Błędów nie widzę większych, poza tym co napisałam powyżej. Składniowo już lepiej i mniej urywasz zdania.
Rozdział IV
Trochę mnie zanudza, tekst ma prawidłowe proporcje dialogów do tekstu ciągłego, co powinno podnosić jego poziom, jednak brakuje mi tu czegoś sprawiającego, że mam ochotę czytać dalej. Nie wciąga mnie to tak, jak zapewne powinno, i nie jest to uprzedzenie, bo lubię fantasy. Kolejny rozdział, w którym widzimy losy Hadriana - co się stało z mieszaniem wątków? Gdzie Cade i Fi? Czemu zniknęli na tak długo z treści?
Bór pełen był elfów i istot, które teraz żyły tylko w opowieściach bardów i wyobraźni człowieka.
Skoro te istoty żyły tylko w opowieściach, to jak mogły być w tym borze naokoło miasta? Usunąć 'teraz' i 'tylko' zastąpić głównie - jak dla mnie jedyna opcja utrzymania tego zdania z sensem. Spotkałam parę literówek i generalnie druga połowa rozdziału mnie cholernie znudziła - szczególnie te obcobrzmiące imiona i inne nazwy, których nawet nie jestem w stanie wymówić. 8/17
Razem uzbierałaś 48%. Niedużo, biorąc pod uwagę, że stawiałam głównie na treść. Piszesz poprawnie, choć jak dla mnie naprawdę nudno - opisy mogłabyś skracać, nadawanie zdaniom niepotrzebnego patosu, by potem użyć kolokwializmu jak dla mnie strasznie psuje klimat i rozwala koncepcję utworzoną przez czytelnia. Może to celowe, może nie, by nie być zrównoważonym w pisaniu, jednak mnie osobiście nie przypadło to do gustu ani trochę. Albo patos, albo kolokwializmy. Albo ktoś pisze coś z wyższej półki, albo zniżamy się poziomem do rozmów na podwórku. Nie do końca wiem co Ci doradzić... kontynuuj, szlifuj, słuchaj krytyki, przyjmuj ją na klatę z uśmiechem na twarzy i stosuj się do przynajmniej 30% z tego co mówi do Ciebie publika - piszesz też dla nich, prawda?
Nastrój:
Kategoria: bez szału [od 40%]
Komentarze (1), Dodaj