czwartek, 8.grudnia.2011, 19:10
Nadszedł czas na kolejną ocenę i na pierwszego bloga autorstwa Orli Black, http://graciadumbledore.mylog.pl/ (dzięki jej opowiadaniom nie powinnam się nudzić do następnego stulecia). Jednak co ma być to będzie, a kiedyś wziąć się trzeba.
Rozdziały są trzy, dam im po 30 punktów maksymalnie, 10 zostawię na pierwsze wrażenie i ogólne wizualne sprawy.
Pierwsze wrażenie i wygląd:
Pomarańczowo! Gorąco. Strasznie żarówiasto - za strasznie jak dla mnie. Monitor błaga o zmniejszenie nasycenia kolorów. Sama grafika nie jest zła - choć czerwony napis jest zupełnie nieczytelny. Czcionek i ich kolorów czepiać się nie mogę, bo są moimi poprawkami - uwielbiam czcionkę Ubuntu, mam ją nawet aktualnie na swoim blogu.
Jest dużo linków, dużo buttonów, nawet like z facebooka, a przy nim liczba trzynastu osób lubiących i podpis, że szablon jest od dziewczyn z Diversusa - świat jest mały.
Daję 4/10
1. Pro Memoria
Pierwsze co mnie uderza w pierwszym rozdziale, który o dziwo nie ma tytułu 'Prolog' to hiszpańskie imiona, kojarzące mi się od razu z brazylijskimi telenowelami, które zwykła oglądać nocami moja babcia. Czytam i coś w tej narracji mnie drażni, nie mocno, ale jednak.
Jak mogły brzmieć chłodniej, skoro list do rzeczonego Alejandra brzmiał:
Trochę dziwne jak dla mnie, że można być jeszcze chłodniejszym w napisaniu dwóch prostych zdań, w których nie widać ani kropli emocji.
Do tego kawałka mam dwa "ale".
1) Graci? a nie Gracii? Wydaje mi się, że tak poprawnie powinno się odmieniać to imię.
2) mówi się 'zapadła w pamięć' i skoro to wyrażenie zakorzenione w naszym języku nie powinno się go zmieniać (poza zmianą końcówki czasownika 'zapaść' w zależności od osoby i czasu)
W tym kawałku natomiast mam wrażenie, że przecinki zamiast kropek byłyby bardziej na miejscu.
Ała, błąd!
Tutaj nie podoba mi się fakt, że w akapicie nie ma słowa o Landrze i Gracii, a jednak wita nas czasownik 'usłyszały'. Znacznie lepiej byłoby 'zawiał wiatr i słychać było lekki trzask' lub 'zawiał wiatr i dał się słyszeć lekki trzask'. Cokolwiek bezosobowego.
Kolejne zdanie też muszę wkleić:
Wystarczyłoby zwykłe 'a' przed gdy, by brzmiało to lepiej.
No i Pub pod Miotłą? Kiedy więc dzieje się akcja? Wiem, że Slughorn kiedyś powiedział, że pamięta jak to było pod 'Miotłą', a nie 'Trzema Miotłami' jednak bez określonych choć minimalnie ram czasowych ciężko mi stwierdzić czy to celowy zabieg czy nie.
A nie Gracię? Takie coś przeczytałabym jak 'grejsi'.
Podsumowując:
Tyłka mi nie urwało, te imiona mi trochę przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu, pomarańczowe tło strasznie daje po oczach, ale porozmawiamy o tym później, bo chyba mam pewien pomysł jak to choć trochę zneutralizować.
Jestem trochę ciekawa co będzie dalej, Aberforth to dość niszowa postać z Harry'ego Pottera i jeszcze nie spotkałam niczego, co opierałoby się na jego rodzinie.
Zaraz biorę się za kolejny rozdział.
18/30
2. Nutka Amortencji
I już na wstępie muszę się przyczepić:
Utkwiła spojrzenie 'w kim? w czym?' a nie w 'kogo?, co?'.
Tego zdania nie mam zamiaru się czepiać, cieszę się po prostu, że mi przypomniałaś o zrobieniu sobie inki.
Tutaj już upewniłam się, że jedna Miotła była błędem, bo akcja dzieje się 15 lat po walce Dumbledore'a z Grindewaldem.
Widziałam parę błędów.
Poza tym, mam trochę mieszane uczucia co do Ministerstwa Magii osobnego na każdy kraj - wiem, że nie mamy tego sprecyzowanego w książkach Rowling, opierając się tylko i wyłącznie na Wielkiej Brytanii, jednak wciąż mnie nie przekonuje wizja osobnego Ministerstwa dla każdego kraju.
Rozumiem, że na tym polega Twoja wizja, to nic złego, choć po prostu do mnie nie przemawia.
Był taki moment, że miałam wrażenie, że Albus zacznie czuć coś do Landry przez Amortencję w powietrzu (co by było dużym błędem w fabule), ale tak się nie stało. Pochwalę więc za pomysł perfum z Amortencją - dla każdego jest to w takim razie najpiękniejszy zapach na świecie.
25/30
I ostatni już rozdział.
3. Szef Departamentu Sekretów i Tajemnic
Tylko wezmę się za niego po rozrobieniu ciasta na pizzę.
Ten przecinek jest zupełnie nie na miejscu, ten drugi.
Tu masz pomieszany czas. Nie w tym stylu piszesz całość, więc zdanie powinno brzmieć inaczej, już z całą pewnością czasownik 'ucieszy'. Nie wiem, może też przesadzam, ale w innej formie bym to widziała - burzy mi to wszystko. Może to sam zwrot 'wcale się nie ucieszy'?
Drugi przecinek jest tu zbędny - przeczytaj sobie to zdanie na głos - robisz pauzę tam gdzie przecinek? Nie. Nie są to zdania podrzędne czy nadrzędne czy cokolwiek, co musiałabyś oddzielać przecinkami.
Jakichś.
Znów sytuacja z przecinkami. Powiesz mi co Cię skłania do stawiania ich w takich miejscach? Mamy odpowiedź na 'kiedy', a potem czynność, nie wymaga to przecinka.
Mimo to rozdział podobał mi się najbardziej.
Nie zrozumiałam dlaczego Landra miałaby zostać macochą Gracii, skoro jej ojciec jej aż tak nie toleruje, no ale, przyjmijmy, że perfumy z amortencją mogło by zrobić swoje i aż tak namieszać. Jednakże - w jaki sposób Aberforth może być tego świadomy? Bo wiesz, bez Amortencji ludzie nawet nie pamiętają jak się zachowywali...
22/30
Uzyskujesz 69%, co daje Ci miejsce w kategorii 'Na poziomie'.
Co do ogólniejszych przemyśleń - widać, że czytasz to przed publikacją, bo nie roi się od błędów, choć się one zdarzają - ja też czytam wszystkie swoje wpisy, a później, bo dłuższym czasie potrafię znaleźć w ciągu jednego miesiąca wpisów z pięć błędów - prawdopodobnie po prostu je przeoczyłaś.
Na te przecinki jednak zwróć większą uwagę - każdy nadprogramowy przecinek i każda nadprogramowa kropka zaburzają dynamikę czytania, a w opowiadaniu dynamika i rytmika są bardzo ważne.
Rozdziały są trzy, dam im po 30 punktów maksymalnie, 10 zostawię na pierwsze wrażenie i ogólne wizualne sprawy.
Pierwsze wrażenie i wygląd:
Pomarańczowo! Gorąco. Strasznie żarówiasto - za strasznie jak dla mnie. Monitor błaga o zmniejszenie nasycenia kolorów. Sama grafika nie jest zła - choć czerwony napis jest zupełnie nieczytelny. Czcionek i ich kolorów czepiać się nie mogę, bo są moimi poprawkami - uwielbiam czcionkę Ubuntu, mam ją nawet aktualnie na swoim blogu.
Jest dużo linków, dużo buttonów, nawet like z facebooka, a przy nim liczba trzynastu osób lubiących i podpis, że szablon jest od dziewczyn z Diversusa - świat jest mały.
Daję 4/10
1. Pro Memoria
Pierwsze co mnie uderza w pierwszym rozdziale, który o dziwo nie ma tytułu 'Prolog' to hiszpańskie imiona, kojarzące mi się od razu z brazylijskimi telenowelami, które zwykła oglądać nocami moja babcia. Czytam i coś w tej narracji mnie drażni, nie mocno, ale jednak.
Wszystkie listy brzmiały podobnie, były jednak chłodniejsze niż ten do Alejandra
Jak mogły brzmieć chłodniej, skoro list do rzeczonego Alejandra brzmiał:
Alejandro,
Milagros nie żyje. Pogrzeb odbędzie się na dniach.
Proszę, przyjedź,
Landra
Trochę dziwne jak dla mnie, że można być jeszcze chłodniejszym w napisaniu dwóch prostych zdań, w których nie widać ani kropli emocji.
Boleśnie zapadła Graci w pamięci również wizyta wikarego
Do tego kawałka mam dwa "ale".
1) Graci? a nie Gracii? Wydaje mi się, że tak poprawnie powinno się odmieniać to imię.
2) mówi się 'zapadła w pamięć' i skoro to wyrażenie zakorzenione w naszym języku nie powinno się go zmieniać (poza zmianą końcówki czasownika 'zapaść' w zależności od osoby i czasu)
Aberforth Dumbledore w swojej najlepszej, ciemnej szacie wyjściowej i w wypolerowanych na wysoki połysk butach. Landra Navarro w długiej czarnej sukni z hiszpańskiej koronki, z wachlarzem z czerwonych piór w ręce, w kordobiańskiej kolii z ogromnych rubinów na szyi i ciemnych włosach upiętych na karku w pękaty kok. I ona, malutka dziewczynka, prowadzona za rękę przez ciotkę, z oczami utkwionymi w jeden punkt przed sobą.
W tym kawałku natomiast mam wrażenie, że przecinki zamiast kropek byłyby bardziej na miejscu.
Czas płyną dalej choć nie było już Milagros Dumbledore.
Ała, błąd!
Zawiał wiatr i usłyszały lekki trzask.
Tutaj nie podoba mi się fakt, że w akapicie nie ma słowa o Landrze i Gracii, a jednak wita nas czasownik 'usłyszały'. Znacznie lepiej byłoby 'zawiał wiatr i słychać było lekki trzask' lub 'zawiał wiatr i dał się słyszeć lekki trzask'. Cokolwiek bezosobowego.
Kolejne zdanie też muszę wkleić:
Koc trzymany przez ciotkę upadł na podłogę, gdy schyliła się, aby go podnieść do pokoju ktoś wszedł.
Wystarczyłoby zwykłe 'a' przed gdy, by brzmiało to lepiej.
No i Pub pod Miotłą? Kiedy więc dzieje się akcja? Wiem, że Slughorn kiedyś powiedział, że pamięta jak to było pod 'Miotłą', a nie 'Trzema Miotłami' jednak bez określonych choć minimalnie ram czasowych ciężko mi stwierdzić czy to celowy zabieg czy nie.
moją siostrzenicę Gracie
A nie Gracię? Takie coś przeczytałabym jak 'grejsi'.
Podsumowując:
Tyłka mi nie urwało, te imiona mi trochę przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu, pomarańczowe tło strasznie daje po oczach, ale porozmawiamy o tym później, bo chyba mam pewien pomysł jak to choć trochę zneutralizować.
Jestem trochę ciekawa co będzie dalej, Aberforth to dość niszowa postać z Harry'ego Pottera i jeszcze nie spotkałam niczego, co opierałoby się na jego rodzinie.
Zaraz biorę się za kolejny rozdział.
18/30
2. Nutka Amortencji
I już na wstępie muszę się przyczepić:
Ciocia utkwiła niewidzące spojrzenie w swój bilet na pociąg z Hogsmeade do Londynu i z Londynu do Barcelony.
Utkwiła spojrzenie 'w kim? w czym?' a nie w 'kogo?, co?'.
Gracia lekko drgnęła, wylewając odrobinę kawy zbożowej
Tego zdania nie mam zamiaru się czepiać, cieszę się po prostu, że mi przypomniałaś o zrobieniu sobie inki.
Tutaj już upewniłam się, że jedna Miotła była błędem, bo akcja dzieje się 15 lat po walce Dumbledore'a z Grindewaldem.
Widziałam parę błędów.
- Nie mówisz po hiszpańsku - wypali w końcu.
Poza tym, mam trochę mieszane uczucia co do Ministerstwa Magii osobnego na każdy kraj - wiem, że nie mamy tego sprecyzowanego w książkach Rowling, opierając się tylko i wyłącznie na Wielkiej Brytanii, jednak wciąż mnie nie przekonuje wizja osobnego Ministerstwa dla każdego kraju.
Rozumiem, że na tym polega Twoja wizja, to nic złego, choć po prostu do mnie nie przemawia.
Był taki moment, że miałam wrażenie, że Albus zacznie czuć coś do Landry przez Amortencję w powietrzu (co by było dużym błędem w fabule), ale tak się nie stało. Pochwalę więc za pomysł perfum z Amortencją - dla każdego jest to w takim razie najpiękniejszy zapach na świecie.
25/30
I ostatni już rozdział.
3. Szef Departamentu Sekretów i Tajemnic
Tylko wezmę się za niego po rozrobieniu ciasta na pizzę.
- Co cię do nas sprowadza? - zapytała Landra Navarro, lekko się, uśmiechając.
Ten przecinek jest zupełnie nie na miejscu, ten drugi.
A do rozdysponowania było mnóstwo rzeczy, na widok których, Aberforth Dumbledore, wcale się nie ucieszy (może poza cavą).
Tu masz pomieszany czas. Nie w tym stylu piszesz całość, więc zdanie powinno brzmieć inaczej, już z całą pewnością czasownik 'ucieszy'. Nie wiem, może też przesadzam, ale w innej formie bym to widziała - burzy mi to wszystko. Może to sam zwrot 'wcale się nie ucieszy'?
Gdy wrócili do domu, zastali ciocię Landrę na kanapie, zaśmiewającą się do rozpuku, podczas czytania jakiejś gazety.
Drugi przecinek jest tu zbędny - przeczytaj sobie to zdanie na głos - robisz pauzę tam gdzie przecinek? Nie. Nie są to zdania podrzędne czy nadrzędne czy cokolwiek, co musiałabyś oddzielać przecinkami.
- Od jakiś ośmiu lat - powiedział po namyśle mężczyzna.
Jakichś.
Po posiłku, ciocia posadziła obu panów na kanapie, postawiła przed nimi karmelizowane migdały i zaproponowała, żeby sobie porozmawiali.
Znów sytuacja z przecinkami. Powiesz mi co Cię skłania do stawiania ich w takich miejscach? Mamy odpowiedź na 'kiedy', a potem czynność, nie wymaga to przecinka.
Mimo to rozdział podobał mi się najbardziej.
Nie zrozumiałam dlaczego Landra miałaby zostać macochą Gracii, skoro jej ojciec jej aż tak nie toleruje, no ale, przyjmijmy, że perfumy z amortencją mogło by zrobić swoje i aż tak namieszać. Jednakże - w jaki sposób Aberforth może być tego świadomy? Bo wiesz, bez Amortencji ludzie nawet nie pamiętają jak się zachowywali...
22/30
Uzyskujesz 69%, co daje Ci miejsce w kategorii 'Na poziomie'.
Co do ogólniejszych przemyśleń - widać, że czytasz to przed publikacją, bo nie roi się od błędów, choć się one zdarzają - ja też czytam wszystkie swoje wpisy, a później, bo dłuższym czasie potrafię znaleźć w ciągu jednego miesiąca wpisów z pięć błędów - prawdopodobnie po prostu je przeoczyłaś.
Na te przecinki jednak zwróć większą uwagę - każdy nadprogramowy przecinek i każda nadprogramowa kropka zaburzają dynamikę czytania, a w opowiadaniu dynamika i rytmika są bardzo ważne.
Nastrój:
Kategoria: na poziomie [od 56%]
Komentarze (4), Dodaj
niedziela, 27.listopada.2011, 00:30
Widząc ilość zgłoszeń w księdze gości i korzystając z nadmiaru czasu wolnego, postanowiłam dzisiaj nadrobić chociaż część zaległości. Gorzka Czekolada na celowniku. Mimo że, jak sama w swoim opisie zaznaczyłam, nie lubię oceniać opowiadań, postanowiłam się przemóc i spróbować. Mam tylko cichą nadzieję, iż będzie to opowiadanie autorskie, a nie fanfiction.
Wita mnie sentencja, której sens jest mi nie do końca jasny. No nic, może coś mnie oświeci podczas czytania. Szablon utrzymany jest w przyjemnej dla oka kolorystyce. Zastanawiam się tylko, czy czcionka nie jest nieco za jasna i czy po pewnym czasie nie rozbolą mnie oczy. W nagłówku widzę twarz Billa Kaulitza. Słodko i jakże oryginalnie. Nigdy wcześniej nie widziałam opowiadania o Tokio Hotel, hehe. Dobra, nie uprzedzam się, idę dalej.
4/5 za wygląd
Menu jest, wszystkie konieczne odnośniki też. Tylko ta statystyka nieco psuje klimat. Przechodzę do działu "o mnie".
So sophisticated. Jak ja kocham to pisanie o sobie w trzeciej osobie. Kocham też tę napompowaną otoczkę, którą obecnie tworzy wokół siebie prawie każda internetowa pisareczka. Ale to tak na marginesie. Obiecałam, że nie będę się uprzedzać, czyż nie?
Linki są umieszczone w podstronie "o mnie". Już sama nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Niby jest estetycznie, ale jednak do czegoś to menu służy.
8/10 za praktyczność i porządek
Odpalam prolog.
Ledwo zaczynam, a tu już pseudopoetycki bełkot. Dlaczego odnoszę wrażenie, że główna bohaterka będzie typową Mary Sue?
Jedyny fragment, który tak naprawdę przypadł mi do gustu. Reszta jest do granic możliwości przesycona patosem. Umiesz pisać, to widać, ale nie jestem do końca pewna, czy idziesz w dobrym kierunku... Na razie się powstrzymam, przeczytam resztę. Prolog pozostawia w czytelniku mieszane uczucia, ale też zaciekawia. Nic tam nie jest jasne. Według mnie to plus, w końcu nie można od razu wszystkiego podać na tacy, czyż nie?
9/15
Rozdział pierwszy. Mogę się nie wypowiadać na temat tekstów pisanych kursywą, zamieszczanych na początku? Zaoszczędzę sobie nerwów i poradzę Ci przeczytać TO.
To mi się podoba. Opisujesz w taki sposób, że łatwo można wyobrazić sobie całą sytuację, wczuć się w bohaterkę.
Czyżby przyszedł czas na marysuizm?
Śmierć rodziców - jest. Odhaczam.
Tak, bo każdy gwiazdor zabiera swoją dziewczynę na profesjonalne sesje zdjęciowe i namawia do czynnego w nich udziału. Jeszcze nigdy w życiu nie widziałam zdjęć Billa Kaulitza z dziewczyną/chłopakiem. A już na bank nie było to zdjęcie z profesjonalnej sesji.
Naiwna. Bill Kaulitz, jak sama bohaterka zauważyła, ma tysiące, jeśli nie miliony fanek. Sam fakt, że wybrał akurat ją spośród nich, jest dość nierealny, a co dopiero głupia nadzieja, że zostanie z nią do końca życia. Życie jest brutalne. A co dopiero życie w show-biznesie. Ale cóż, znając opkowe realia, i tak się zejdą.
Czyżby zauroczenie idolem przerodziło się w niezdrową obsesję? To się leczy. A przynajmniej powinno.
Bo dziennikarze nie mają nic innego do roboty, tylko uganiać się za jedną z iluśtam dziewczyn wokalisty TH. Poza tym nie chce mi się wierzyć, że Eilinne była pierwszą i ostatnią. Skoro nie jest to opowiadanie science-fiction, trzymaj się jako tako realiów. Każdego czasem ponosi wyobraźnia, ale przenoszenie każdej naszej fantazji na papier nie jest do końca dobrym pomysłem.
Rozpowszechnili jej nagie foty? Udostępnili w internecie film porno? Podłożyli zdechłego kota pod drzwi? A, nie, napisali, że była dziewczyną Billa z TH i umieścili ich wspólne zdjęcia w gazetce dla nastolatek. Też bym się załamała na jej miejscu.
Zdanie powinno brzmieć: "jedynymi ludźmi, jakich jeszcze można było tu spotkać, byli dobrze jej znani mieszkańcy".
Wszyscy [lub ktoś] tak się nią martwili, a nikt nawet nie raczył jej odwiedzić? Prawdziwy przyjaciel po trzech dniach nie dawania znaku życia wparowałby jej na chatę, walnął z liścia, wyciągnął za szmaty z łóżka i kazał się ogarnąć.
Żeby nie było, że tylko się czepiam, takie zdania w Twoim wykonaniu mi się podobają. Nie są aż tak patetyczne, a budują pewien nastrój. Następne linijki to obszerny opis uczuć Billa. Rozdział konczy się wypowiedzeniem przez niego imienia głównej bohaterki. Czyli zakończenia już możemy się domyślać.
8/15
Rozdział drugi, jak na razie ostatni. Napisany w sierpniu. Notka z października informuje, iż to jeszcze nie koniec.
No nic, jedziemy dalej. Jestem ciekawa, czy wprowadzisz więcej dynamiki.
Tekst pisany kursywą omijam szerokim łukiem, wybacz. Przechodzę od razu do sedna. Wspomniałam już, że podoba mi się pomysł z soundtrackami?
Może i się czepiam, ale takie powtórzenia nie brzmią dobrze.
Naprawdę wyolbrzymiasz. Musiałaby zrobić coś naprawdę epickiego, żeby aż uciekać do Wielkiej Brytanii przed dziennikarzami. A, zapomniałam, przecież była dziewczyną Billa Kaulitza, no tak.
A jednak, obsesja, nie myliłam się.
Ależ światowe te dziewczyny.
Nie powinno być tu przecinka.
KOBIETĄ? Tą kobietą, ale tym kobietom.
W pierwszym zdaniu znowu przecinek nie tam, gdzie trzeba. Drugie jest dla mnie jakieś... nielogiczne? Nie umiem znaleźć odpowiedniego słowa. No, kretyńskie z lekka, nie wiem, jak inaczej to określić.
W przedpokoju.
Chyba krwistoczerwoną?
Później jest dialog między bliźniakami Kaulitz, który chyba miał być niejako zabawny. Nie wiem, jaki miał on cel i prawdopodobnie się nie dowiem, gdyż w tym momencie historia się urywa.
7/15
Dziewczyno, umiesz pisać, masz bogate słownictwo i potrafisz całkiem nieźle zbudować nastrój, to Ci muszę przyznać. Ale to opowiadanie to jeden wielki przerost formy nad treścią. Patetyczne teksty na początku każdego rozdziału, dobijające zachowanie głównej bohaterki... Rozumiem smutek czy nawet rozpacz po rozstaniu z ukochanym, rozumiem depresję po stracie dziecka, ale ile można się nad sobą użalać? Nie rozumiem też tego, że wszyscy wokół niej skaczą, zamiast zaprowadzić do jakiegoś psychologa. Poza tym często zdarza Ci się wciskać przecinki tam, gdzie nie trzeba.
36/60, czyli 60%
Mała sugestia ode mnie: może pomyśl nad inną tematyką? Ta wzniosłość najzwyczajniej w świecie nie pasuje do opowiadania o Tokio Hotel. A byłby z tego całkiem niezły dramat, gdyby tylko osadzić bohaterów w nieco innych realiach, ożywić akcję i dialogi, ogarnąć tą Twoją Eilinne...
Wita mnie sentencja, której sens jest mi nie do końca jasny. No nic, może coś mnie oświeci podczas czytania. Szablon utrzymany jest w przyjemnej dla oka kolorystyce. Zastanawiam się tylko, czy czcionka nie jest nieco za jasna i czy po pewnym czasie nie rozbolą mnie oczy. W nagłówku widzę twarz Billa Kaulitza. Słodko i jakże oryginalnie. Nigdy wcześniej nie widziałam opowiadania o Tokio Hotel, hehe. Dobra, nie uprzedzam się, idę dalej.
4/5 za wygląd
Menu jest, wszystkie konieczne odnośniki też. Tylko ta statystyka nieco psuje klimat. Przechodzę do działu "o mnie".
Vivienne Anna Shelwood jest jedną z wielu początkujących pisarek XXI wieku.
So sophisticated. Jak ja kocham to pisanie o sobie w trzeciej osobie. Kocham też tę napompowaną otoczkę, którą obecnie tworzy wokół siebie prawie każda internetowa pisareczka. Ale to tak na marginesie. Obiecałam, że nie będę się uprzedzać, czyż nie?
Linki są umieszczone w podstronie "o mnie". Już sama nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Niby jest estetycznie, ale jednak do czegoś to menu służy.
8/10 za praktyczność i porządek
Odpalam prolog.
W światowym śnie byli zniewoleni wolnością...
Ledwo zaczynam, a tu już pseudopoetycki bełkot. Dlaczego odnoszę wrażenie, że główna bohaterka będzie typową Mary Sue?
Niewątpliwie były prawdziwe. On sam był bardziej realny niż mogła sobie to wymarzyć. Żaden ze snów minionego roku nie byłby w stanie tak rzetelnie oddać aksamitu jego ust, kształtu jego perfekcyjnie wyprofilowanych kości policzkowych, a już na pewno nie tego blasku nadziei, który nadal bez żadnych trudności dostrzegała w jego czekoladowych tęczówkach.
Jedyny fragment, który tak naprawdę przypadł mi do gustu. Reszta jest do granic możliwości przesycona patosem. Umiesz pisać, to widać, ale nie jestem do końca pewna, czy idziesz w dobrym kierunku... Na razie się powstrzymam, przeczytam resztę. Prolog pozostawia w czytelniku mieszane uczucia, ale też zaciekawia. Nic tam nie jest jasne. Według mnie to plus, w końcu nie można od razu wszystkiego podać na tacy, czyż nie?
9/15
Rozdział pierwszy. Mogę się nie wypowiadać na temat tekstów pisanych kursywą, zamieszczanych na początku? Zaoszczędzę sobie nerwów i poradzę Ci przeczytać TO.
Zamknęła oczy, mimo to świat nadal wirował w jej głowie. Błogie uczucie odrętwienia paraliżowało jej ciało; najpierw palce, potem stopy i dłonie, ręce i całe nogi, aż w końcu nie czuła już nic. Odpływała w czarną otchłań, choć ta była niczym, w porównaniu z aktem bezbrzeżnej agonii, którą musiała znosić za każdym razem, gdy ktoś choćby wspominał o nim, w jej obecności...
To mi się podoba. Opisujesz w taki sposób, że łatwo można wyobrazić sobie całą sytuację, wczuć się w bohaterkę.
Stojąc na progu kuchni przez chwilę się zawahała. Nie była pewna, jak dokładnie wygląda, ale coś w samym tym przypuszczeniu, podsuwało jej obraz daleki do pewnego siebie oblicza celebrytki, którą stała się w ostatnich miesiącach.
Czyżby przyszedł czas na marysuizm?
Od kilku lat mieszkał sam w ich rodzinnym domu. Nie miał dziewczyny, a po śmierci matki zamknął się w sobie.
Śmierć rodziców - jest. Odhaczam.
Jak na przewijanym szybko filmie widziała siebie, jego, utrwalone przez paparazzich ich wspólne wyjścia i zdjęcia z profesjonalnych sesji, na które godziła się pod subtelnymi namowami...
Tak, bo każdy gwiazdor zabiera swoją dziewczynę na profesjonalne sesje zdjęciowe i namawia do czynnego w nich udziału. Jeszcze nigdy w życiu nie widziałam zdjęć Billa Kaulitza z dziewczyną/chłopakiem. A już na bank nie było to zdjęcie z profesjonalnej sesji.
Uprzedzał ją i uświadamiał. Pokazywał sławę od kulis. Wiedziała, że będzie ciężko. Nikt jednak nie powiedział jej wówczas, że któregoś dnia on zniknie z jej rzeczywistości, pozostawiając po sobie jedynie ponurą aurę rozgłosu, medialną burzę i zgiełk prasowych skandali.
Naiwna. Bill Kaulitz, jak sama bohaterka zauważyła, ma tysiące, jeśli nie miliony fanek. Sam fakt, że wybrał akurat ją spośród nich, jest dość nierealny, a co dopiero głupia nadzieja, że zostanie z nią do końca życia. Życie jest brutalne. A co dopiero życie w show-biznesie. Ale cóż, znając opkowe realia, i tak się zejdą.
Z dnia na dzień jej zmysły wariowały coraz bardziej. Obłąkanie przychodziło razem z bezlitosnymi atakami spazmów, bólu i duszącego ją cierpienia. Nie potrafiła nad tym panować. Trwała w istnieniu, niczym narkoman na odwyku, miotając się i rzucając w objęciach szarej codzienności. Tęsknota obezwładniała ją z każdym następnym oddechem...
Czyżby zauroczenie idolem przerodziło się w niezdrową obsesję? To się leczy. A przynajmniej powinno.
- Po co? - Obróciła się nagle gwałtownie. - Po co? - powtórzyła. - Żeby znowu mnie dopadli? Chcesz, żeby i tym razem o mnie pisali? Chcesz, żeby ci pieprzeni dziennikarze zniszczyli mi życie? Przecież niby prosił ich, żeby dali mi spokój i co to...
Bo dziennikarze nie mają nic innego do roboty, tylko uganiać się za jedną z iluśtam dziewczyn wokalisty TH. Poza tym nie chce mi się wierzyć, że Eilinne była pierwszą i ostatnią. Skoro nie jest to opowiadanie science-fiction, trzymaj się jako tako realiów. Każdego czasem ponosi wyobraźnia, ale przenoszenie każdej naszej fantazji na papier nie jest do końca dobrym pomysłem.
- ...i już to zrobili. - przerwał jej, wzdychając. - Już zniszczyli ci życie, nie widzisz tego? Czasami mam wrażenie... że moja siostra umarła. - dokończył, choć wyraźnie nie to chciał powiedzieć.
Rozpowszechnili jej nagie foty? Udostępnili w internecie film porno? Podłożyli zdechłego kota pod drzwi? A, nie, napisali, że była dziewczyną Billa z TH i umieścili ich wspólne zdjęcia w gazetce dla nastolatek. Też bym się załamała na jej miejscu.
Uliczki Nienhagen opustoszały z wakacyjnych turystów, i jedynymi ludźmi, jakich jeszcze można było tu spotkać, byli dobrze jej znanymi mieszkańcami.
Zdanie powinno brzmieć: "jedynymi ludźmi, jakich jeszcze można było tu spotkać, byli dobrze jej znani mieszkańcy".
Komórka zawibrowała jej w dłoni, a na ekranie pojawił się komunikat: „Masz 113 nieodebranych połączeń i 58 nieodczytanych wiadomości”. Kliknęła mały, kwadratowy klawisz i dech zaparło jej w piersiach...
Wszyscy [lub ktoś] tak się nią martwili, a nikt nawet nie raczył jej odwiedzić? Prawdziwy przyjaciel po trzech dniach nie dawania znaku życia wparowałby jej na chatę, walnął z liścia, wyciągnął za szmaty z łóżka i kazał się ogarnąć.
Zapalił papierosa. Nie wiedzieć, czemu, sprawiało mu to ulgę. Cisza dzisiejszego wieczoru zdawała się wtapiać w szept jego własnego serca. Sam nie wiedział, czy więcej jest dzisiaj w nim pustki, czy chaosu niewypowiedzianych myśli.
Żeby nie było, że tylko się czepiam, takie zdania w Twoim wykonaniu mi się podobają. Nie są aż tak patetyczne, a budują pewien nastrój. Następne linijki to obszerny opis uczuć Billa. Rozdział konczy się wypowiedzeniem przez niego imienia głównej bohaterki. Czyli zakończenia już możemy się domyślać.
8/15
Rozdział drugi, jak na razie ostatni. Napisany w sierpniu. Notka z października informuje, iż to jeszcze nie koniec.
No nic, jedziemy dalej. Jestem ciekawa, czy wprowadzisz więcej dynamiki.
Tekst pisany kursywą omijam szerokim łukiem, wybacz. Przechodzę od razu do sedna. Wspomniałam już, że podoba mi się pomysł z soundtrackami?
Tej nocy nie spała zbyt dobrze. Właściwie, w ogóle nie spała. Hałaśliwe, rozwrzeszczane angielskim jazgotem, ulice napawały ją przedziwnym rodzajem obrzydzenia. Grupy rozwrzeszczanych, pijanych studentów przewijały się co chwilę, tuż pod oknem pokoju, w którym miała mieszkać przez kilka następnych dni. Weekend właśnie się zaczynał...
Może i się czepiam, ale takie powtórzenia nie brzmią dobrze.
Nicole dobrze o tym wiedziała, a i ona również zdawała sobie z tego sprawę. Tutaj, w Swords nikt nie interesował się ani nim, ani tym bardziej nią. Gazety też nie rozpisywały się, na ten temat. Tutejsza codzienność była całkowicie pozbawiona jakichkolwiek zachodnioeuropejskich ciekawostek, co było niezwykle miłą odmianą...
Naprawdę wyolbrzymiasz. Musiałaby zrobić coś naprawdę epickiego, żeby aż uciekać do Wielkiej Brytanii przed dziennikarzami. A, zapomniałam, przecież była dziewczyną Billa Kaulitza, no tak.
Odkąd się poznali, zapisywała w nich wszystko, czym karmiła swoje serce. Przelewała na papier każdą myśl, każdą emocję, uczucie, czy słowo, które było dla niej czymś więcej. Dowodem na jej miłość; dowodem na to, że była, śniła, marzyła, cierpiała ale przede wszystkim... kochała. Zapisywała to wszystko z myślą o nim, by kiedyś mógł to otworzyć i, być pewnym wszystkiego, co do niego czuła...
A jednak, obsesja, nie myliłam się.
Nie pamiętała już, kiedy tak naprawdę szczerze ze sobą rozmawiały. Może odkąd, za namową Billa, wyjechała z nim do Stanów? A może jeszcze wcześniej...? Może jeszcze wtedy, gdy Nicki wyprowadziła się do Dublina? Tak, to chyba od wtedy...
Ależ światowe te dziewczyny.
Widać było, jak gorączkowo próbuje zrozumieć sens wypowiedzianego, przez Eilinne zdania...
Nie powinno być tu przecinka.
Uzależniła się od niego. Albo nie. Nie od niego. Od tych „pieprzonych hormonów, które faceci podają kobietą już przy pierwszym wspólnym drinku”
KOBIETĄ? Tą kobietą, ale tym kobietom.
Nie wiedziała na ile prawdy, jest w tym, o czym mówiła jej przyjaciółka. Faktem było jednak, że kochała go na długo przed ich pierwszym, wspólnym alkoholem.
W pierwszym zdaniu znowu przecinek nie tam, gdzie trzeba. Drugie jest dla mnie jakieś... nielogiczne? Nie umiem znaleźć odpowiedniego słowa. No, kretyńskie z lekka, nie wiem, jak inaczej to określić.
Stała na przedpokoju mieszkania Nicole.
W przedpokoju.
Stając naprzeciw lustra w łazience, pomalowała usta czerwono-krwistą szminką.
Chyba krwistoczerwoną?
Później jest dialog między bliźniakami Kaulitz, który chyba miał być niejako zabawny. Nie wiem, jaki miał on cel i prawdopodobnie się nie dowiem, gdyż w tym momencie historia się urywa.
7/15
Dziewczyno, umiesz pisać, masz bogate słownictwo i potrafisz całkiem nieźle zbudować nastrój, to Ci muszę przyznać. Ale to opowiadanie to jeden wielki przerost formy nad treścią. Patetyczne teksty na początku każdego rozdziału, dobijające zachowanie głównej bohaterki... Rozumiem smutek czy nawet rozpacz po rozstaniu z ukochanym, rozumiem depresję po stracie dziecka, ale ile można się nad sobą użalać? Nie rozumiem też tego, że wszyscy wokół niej skaczą, zamiast zaprowadzić do jakiegoś psychologa. Poza tym często zdarza Ci się wciskać przecinki tam, gdzie nie trzeba.
36/60, czyli 60%
Mała sugestia ode mnie: może pomyśl nad inną tematyką? Ta wzniosłość najzwyczajniej w świecie nie pasuje do opowiadania o Tokio Hotel. A byłby z tego całkiem niezły dramat, gdyby tylko osadzić bohaterów w nieco innych realiach, ożywić akcję i dialogi, ogarnąć tą Twoją Eilinne...
Nastrój:
Kategoria: na poziomie [od 56%]
niedziela, 20.listopada.2011, 17:20
Następna w mojej kolejce jest Matrioszka. Już na wstępie minus za zgłoszenie się z profilu. Tak trudno zmienić u góry konto, z którego się zgłaszamy? Niby taki mały szczegół, ale oceniającym jest o wiele łatwiej, gdy przechodzą bezpośrednio do bloga. Na szczęście Ty posiadasz tylko jednego. A co, gdyby było ich więcej? Skąd miałabym wiedzieć, którego ocenić?
Jak już jestem na Twoim profilu, to zapytam się - skąd ta moda na ciągłe epatowanie seksem? Na zdjęciu widzę całkiem ładną dziewczynę, kojarzącą mi się nieco z Suicide Girls, łapiącą się za krocze. Lubię popatrzeć czasem na erotyczne zdjęcia, ale bardzo cienka jest granica dobrego smaku, wiesz?
Odwiedzam Twego bloga. Pierwsze skojarzenie po ujrzeniu nagłówka, to... odchudzanie? A może to 69 też ma być jakimś podtekstem? Nie wiem, nie wiem, ale zaciekawiłaś mnie.
I wanna speak in language that you won't understand? O nie, kolejna bredząca od rzeczy? Mam nadzieję, że nie.
Widzę, że szablon nie jest Twojego autorstwa [no, chyba że Nesca to jakiś Twój inny pseudonim, ale przyjmuję, że nie]. Jeśli już ściągasz gotowy szablon, wybierz może jakiś bardziej estetyczny?
Prosta budowa, nagłówek, otwarta kompozycja, kontrastujące barwy. Jest przejrzyście, to na plus. Mimo wszystko szablon sprawia wrażenie niedokończonego i mocno amatorskiego.
2/5 za wygląd
Tu się nie będę długo rozpisywać. Jest wyraźne menu zawierające wszystkie niezbędne podstrony. A, nie, "o mnie" musiałam wklepać sama. Tu też się muszę przyczepić, ale to za chwilę. Usuń te "linki", skoro żadnego nie posiadasz. W podstronie "o mnie" z lewej strony wyświetla się napis "{categories}" oraz trzy awatary, należące do Twoich znajomych. Zlikwiduj to, psuje całą estetykę.
6/10 za praktyczność i porządek
Bloga prowadzisz dwa lata. Postaram się przeczytać wszystkie notki.
Przelatuję wzrokiem po trzech pierwszych, z kwietnia 2010. Wydaje się, że są napisane z ładem i składem. Odetchnęłam z ulgą, zabieram się do pracy.
Chyba już zaczynam Cię lubić, mimo literówek i zgubionych przecinków. Zobaczymy, czy nie okażesz się hipokrytką i sama będziesz się stosować do tego, co napisałaś.
Chodź, załóżmy razem bloga, na którym będziemy pokazywać ludziom, jacy są żałośni, prrrrrrroszę.
No, nareszcie osoba, która nazywa rzeczy po imieniu. Brawo za odwagę. Nie używasz durnych skrótów - nie ma żadnego T., jest Tomasz. Jesteś bardzo bezpośrednia, a ja bardzo to sobie cenię u ludzi.
A ja tego nie cierpię. Każdy teraz jest szalony albo zwariowany. Ewentualnie pierdolnięty. W rzeczywistości moja sałata na kanapce jest bardziej szalona. Rzygać się chce.
Czyżbyś była feministką? Lesbijką raczej nie, wyczuwam w Twoich słowach jakąś mocną urazę do płci przeciwnej. Może się mylę, ale takie można odnieść wrażenie, czytając Twoje słowa.
I znowu pocisk w stronę debilizmu. Me gusta. Robisz to w fajny sposób, dobitny, ale nie obraźliwy.
Dlatego czasem fajnie jest być anonimowym. Ja na moim prywatnym blogu nie jestem i czasem tego trochę żałuję.
Przyłączam się. Może wreszcie nauczę się dobierać bransoletki, wisiorki i inne chujostewka. Nigdy nie miałam do tego głowy.
A jednak masz coś w sobie z typowej kobiety.
Reasumując, w każdej notce coś przekazujesz, dzielisz się refleksjami na przeróżne tematy, a nawet jak piszesz o codziennych głupotach, robisz to w ciekawy sposób. I tak, jak napisałaś na początku, nie ma tu przerostu formy nad treścią. Literówki się zdarzają, ale żadnych rażących błędów się nie dopatrzyłam.
18/20 za notki
Żeby nie przedłużać, otrzymujesz 26/35, czyli 74%. Oby tak dalej.
A, i wytłumaczysz mi związek nagłówka z tematyką bloga? Czy to był tylko taki Twój babski kaprys? :)
Jak już jestem na Twoim profilu, to zapytam się - skąd ta moda na ciągłe epatowanie seksem? Na zdjęciu widzę całkiem ładną dziewczynę, kojarzącą mi się nieco z Suicide Girls, łapiącą się za krocze. Lubię popatrzeć czasem na erotyczne zdjęcia, ale bardzo cienka jest granica dobrego smaku, wiesz?
Odwiedzam Twego bloga. Pierwsze skojarzenie po ujrzeniu nagłówka, to... odchudzanie? A może to 69 też ma być jakimś podtekstem? Nie wiem, nie wiem, ale zaciekawiłaś mnie.
I wanna speak in language that you won't understand? O nie, kolejna bredząca od rzeczy? Mam nadzieję, że nie.
Widzę, że szablon nie jest Twojego autorstwa [no, chyba że Nesca to jakiś Twój inny pseudonim, ale przyjmuję, że nie]. Jeśli już ściągasz gotowy szablon, wybierz może jakiś bardziej estetyczny?
Prosta budowa, nagłówek, otwarta kompozycja, kontrastujące barwy. Jest przejrzyście, to na plus. Mimo wszystko szablon sprawia wrażenie niedokończonego i mocno amatorskiego.
2/5 za wygląd
Tu się nie będę długo rozpisywać. Jest wyraźne menu zawierające wszystkie niezbędne podstrony. A, nie, "o mnie" musiałam wklepać sama. Tu też się muszę przyczepić, ale to za chwilę. Usuń te "linki", skoro żadnego nie posiadasz. W podstronie "o mnie" z lewej strony wyświetla się napis "{categories}" oraz trzy awatary, należące do Twoich znajomych. Zlikwiduj to, psuje całą estetykę.
6/10 za praktyczność i porządek
Bloga prowadzisz dwa lata. Postaram się przeczytać wszystkie notki.
Przelatuję wzrokiem po trzech pierwszych, z kwietnia 2010. Wydaje się, że są napisane z ładem i składem. Odetchnęłam z ulgą, zabieram się do pracy.
Lepiej mniej, ale na temat niż sto stron o niczym. Przerost formy nad treścią powinien być uznany za chorobę społeczna.
Chyba już zaczynam Cię lubić, mimo literówek i zgubionych przecinków. Zobaczymy, czy nie okażesz się hipokrytką i sama będziesz się stosować do tego, co napisałaś.
Czasami zachowuję się jak zdruzgotana rozpasaniem młodzieży emerytka. Nic, tylko moher nałożyć na czoło i nie patrzeć na ten wulgarny świat. Zmykam pod kocyk, marzyć dalej, że jutro będzie jeszcze bardziej kolorowe :)
Chodź, załóżmy razem bloga, na którym będziemy pokazywać ludziom, jacy są żałośni, prrrrrrroszę.
Tak więc, drogi Tomaszu, nie masz do czynienia z małą, bezbronną dziewuszką, która nieśmiało spuszcza wzrok, gdy patrzy na nią nawet wyjątkowo pewny siebie mężczyzna. Specjalnie dałam Ci adres mojego bloga, żebyś miał okazję mnie lepiej poznać - więcej dowiesz się tylko ode mnie samej. Jednak lojalnie uprzedzam, że "możesz mnie lepiej poznać" nie oznacza "chcę iść z tobą do łóżka". Wiem, że pewnie będziesz rozczarowany, ale co mnie to obchodzi?:P
No, nareszcie osoba, która nazywa rzeczy po imieniu. Brawo za odwagę. Nie używasz durnych skrótów - nie ma żadnego T., jest Tomasz. Jesteś bardzo bezpośrednia, a ja bardzo to sobie cenię u ludzi.
Szalona niewiasta - podoba mi się ten epitet.
A ja tego nie cierpię. Każdy teraz jest szalony albo zwariowany. Ewentualnie pierdolnięty. W rzeczywistości moja sałata na kanapce jest bardziej szalona. Rzygać się chce.
Żaden "puch marny" tylko pewna siebie istota. Biedni mężczyźni, co wy zrobicie? Już teraz wiele kobiet was w ogóle nie potrzebuje: lepiej zarabiają, mają marzenia i potrafią je spełniać, a dziecko zawsze można adoptować. Zbyt skrajne? A po co kobiecie taki ktoś, kto wiecznie marudzi, że boli go to i tamto, szuka służącej i nie potrafi wybrać koszuli bez bezcennej rady ukochanej mamusi (tak, znam taką osobę)? No po co?
Czyżbyś była feministką? Lesbijką raczej nie, wyczuwam w Twoich słowach jakąś mocną urazę do płci przeciwnej. Może się mylę, ale takie można odnieść wrażenie, czytając Twoje słowa.
Tak, mówię to do moich inteligentnych inaczej koleżanek z klasy, których (chwała Bogu i Najświętszej Panience) nie będę już musiała oglądać. Tak, to jutro jest ten cudowny dzień, wyczekiwany niczym razem wzięte bożonarodzeniowy Mikołaj i szkolny dzwonek ogłaszający koniec lekcji. Moi drodzy, jeśli poziom jest niski, to wyświadczmy innym tę przysługę i go nie zaniżajmy. Jak można w III klasie liceum zastanawiać się, gdzie w trójkącie jest kąt prosty??? Aż chce się rzec: OMG zabierz mnie daleko, daleko, daleko stąd. Syberia wydaje mi się dobrym miejscem. Cisza, spokój, tylko klimat nie ten. Wracając do idiotów - to jest ciekawe zjawisko społeczne. Ich znacznie ograniczona sprawność w używaniu mózgu niejednokrotnie mnie zastanawiała.
I znowu pocisk w stronę debilizmu. Me gusta. Robisz to w fajny sposób, dobitny, ale nie obraźliwy.
Może nie powinnam pisać tego wszystkiego? Wiem, że wielu moich znajomych wyżebrało już adres mojego bloga i już mi go niektórzy cytują... Nie wiem, co o tym myśleć. Z jednej strony to dobrze, że czytacie, nikt mi jeszcze żadnego złego słowa na jego temat nie powiedział, mogę się wygadać, wiecie, jak jestem.
Dlatego czasem fajnie jest być anonimowym. Ja na moim prywatnym blogu nie jestem i czasem tego trochę żałuję.
2. Idę dzisiaj do biura, minęła mnie jakaś ok 16-letnia dziewczyna, pewnie szła na rozpoczęcie roku szkolnego. Wywnioskowałam to po tym, że była ubrana cała na czarno, z wyjątkiem różowych trampek. Hmm to taka moda teraz?? No nieee, kolejny sezon, a ja ciągle w tych samych rurkach i szpilkach. ew. jakiejś sukience przy lepszej pogodzie. Chyba sobie kupię Bravo i "w$$ylOOk@am" nowe trendy.
Przyłączam się. Może wreszcie nauczę się dobierać bransoletki, wisiorki i inne chujostewka. Nigdy nie miałam do tego głowy.
1. Jego koleżanki, których nie znam, to na 99% wredne harpie, którw tylko czekają, żeby wbić pazury w moją miłość. Te, które znam, mam pod kontrolą. W końcu jestem młodsza i ładniejsza xD Nie mam ochoty wysłuchiwać "ciekawostek" z ich życia, ochów i achów oraz bajecznych wspomnień z dzieciństwa w stylu: skakaliśmy razem po drzewach i było cool. Zamiast opowiadać mi o innych laskach, mógłbyś odkurzyć.
A jednak masz coś w sobie z typowej kobiety.
Reasumując, w każdej notce coś przekazujesz, dzielisz się refleksjami na przeróżne tematy, a nawet jak piszesz o codziennych głupotach, robisz to w ciekawy sposób. I tak, jak napisałaś na początku, nie ma tu przerostu formy nad treścią. Literówki się zdarzają, ale żadnych rażących błędów się nie dopatrzyłam.
18/20 za notki
Żeby nie przedłużać, otrzymujesz 26/35, czyli 74%. Oby tak dalej.
A, i wytłumaczysz mi związek nagłówka z tematyką bloga? Czy to był tylko taki Twój babski kaprys? :)
Nastrój:
Kategoria: porywające [od 71%]
niedziela, 20.listopada.2011, 14:57
Moja pierwsza ocena na tym blogu. Co nie znaczy, że zastosuję jakąś taryfę ulgową. Na pierwszy ogień idzie lightmyfire.
Minimalizm. Niektórzy bardzo to sobie cenią. Ja niekoniecznie, choć za przepychem również nie przepadam. Najlepiej jest znaleźć złoty środek, ale to mało kto, niestety, potrafi. Obrazek w nagłówku budzi we mnie lekki niesmak. Miało być kontrowersyjnie i wzbudzić w czytelniku silne emocje tudzież sprawić, że ktoś zatrzyma się przy tym na dłużej, niestety wyszło mizernie i oklepanie. Jedyny plus za to, że szablon wykonałaś sama.
3/5 za wygląd
Nie widzę menu. Zaglądam do html'a, szukam archiwum, kategorii, tagów, czegokolwiek, co pozwoli mi dostać się do starszych notek. Nic. Póki co, powstrzymam się od wyciągania wniosków, zobaczę, co powiesz mi o sobie. Jest link do profilu myspot i last.fm. Czyżbyś wyznawała zasadę "powiedz mi, czego słuchasz, a ja powiem ci, kim jesteś"? Dałabym Ci plusa za Die Antwoord, The White Stripes i kilka innych zespołów, ale strasznie nie lubię oceniania ludzi po gustach muzycznych [słuchasz metalu - jesteś pro, wolisz pop - jesteś idiotą etc.]. Fajnie, że nie zamykasz się w jednym gatunku, tyle powiem. Ach, te moje skłonności do dygresji, wróćmy już do oceny.
Niezbyt zachęcające, chociaż coś w tym jest. Ludzie często myślą, że nas przejrzeli, że wiedzą, co tak naprawdę mamy na myśli, co czujemy. A nasza psychika jest nieco bardziej skomplikowana niż się wydaje, czyż nie?
Nie podoba mi się ta moda na brak wielkich liter i niedbałość w interpunkcji. Nie wygląda to ani fajnie, ani buntowniczo, ani oryginalnie. W ogóle nie wiem, co ma na celu i nikt nigdy mnie nie uświadomił.
Wreszcie widzę archiwum. Umieszczenie go w tej podstronie nie było zbyt praktycznym posunięciem. Mało komu będzie się chciało tego szukać, większość wejdzie na Twojego bloga i od razu ucieknie. Możesz przecież umieścić chociaż mały odnośnik do archiwum tuż obok albo pod "o mnie", zbyt wiele miejsca by to nie zajęło, a ułatwiłoby sprawę. Rozumiem, że może Tobie zależeć na bardziej dociekliwych czytelnikach, jednak skoro ja mam oceniać i wyrazić swoję opinię, powiem, że nienawidzę takiego chaosu.
2/10 za praktyczność i porządek
Przechodzę do tego nieszczęsnego archiwum. Tylko dwa miesiące. Lepiej dla mnie, będę mogła bez znużenia dokładnie przeczytać wszystkie notki.
Październik. Ciekawe, czy i Ciebie dopadła jesienna depresja, hihi. Zaraz się przekonam, najpierw zajrzę sobie jeszcze do CSS'a. No, tu jest ładnie. To znaczy, poszłaś po najmniejszej linii oporu, ale przynajmniej nie kłóci się z szablonem i jest bardzo przejrzysty. Na plus.
Notki. Pierwsza to totalny chaos, pisana w taki sposób, że chyba tylko osoby "wtajemniczone" są w stanie to zrozumieć. Jeśli następne wpisy takie będą, chyba powstrzymam się od oceny. Jak mogę oceniać coś, co jest dla mnie kompletnie wyrwane z kontekstu?
Dobra, sens [o ile mogę to tak nazwać] następnych notek jestem w stanie jako tako wyłapać. Panuje tu totalny rozpierdol, i to nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zero jakiegokolwiek przekazu, milion kurew, chujów i innych jakże pięknych polskich słów... Przekleństwa brzmią dobrze tylko, gdy się ich umiejętnie używa, zapamiętaj to na przyszłość. Zero wyrafinowania. Rozumiem, że może pisałaś to pod wpływem jakichś tam emocji, ale uwierz mi, da się zrobić to inaczej. Da się pisać o głupotach i swoich nastoletnich problemach w sposób ciekawy, poruszający czy zabawny.
Element komiczny? Dobra, ważne, że próbujesz. Liczą się chęci.
Dobrze, że przynajmniej to dostrzegasz. Teraz czas na krok drugi - DO SOMETHING.
Nareszcie pojawia się jakiś przebłysk refleksji. Może nie jakiejś górnolotnej, ale zawsze. Jest postęp, brawo. Tak na marginesie, wszystkie wyrazy pochodne od rzygać piszemy przez rz.
Ku mej uciesze, oczu mym ukazuje się notka dłuższa niż pięć linijek. Pisanie w punktach wychodzi Ci na dobre. Jest prosto i na temat, bez głupawych wtrąceń, które zamiast ubarwić, psują wypowiedź.
Kolejna ambitna szesnastolatka. Z takim podejściem z pewnością daleko zajdziesz, powodzenia życzę.
Nie rozumiem tego zjawiska. Wszystkie teraz uważają się za takie przypałowe, szalone, niesamowite, oryginalne i niestabilne emocjonalnie [ty chyba szczególnie lubisz to określenie], a w rzeczywistości są tak samo nudne, przewidywalne i prezentują takie same schematy zachowań. Nie wiem, co masz w głowie i co czujesz, ale mogę wyciągnąć pewne wnioski poprzez to, co przekazujesz w swoich notkach. Naprawdę, to, że zachowujesz się jak idiotka i non-stop ośmieszasz przy chłopaku, który Ci się podoba, raczej świadczy o tym, że Twój mózg pracuje prawidłowo, jak u prawie każdej dziewczyny w tym wieku.
Z wielkim trudem przebrnęłam przez notkę z 13.11. Chyba jednak wolę te Twoje pięciolinijkowe wpisy. Są o wiele mniej męczące, mimo nieco większego stężenia chaosu.
Znowu ambitnie. Zamiast się rozczulać nad sobą i chlać na umór, weź się za to. Chyba nie będzie Ci fajnie, gdy Twoi przyjaciele od picia będą się w stanie ogarnąć i jakoś skończą szkołę, a Ty obudzisz się z ręką w nocniku? Nie chcę Cię oceniać jako człowieka, bo Cię nie znam, ale to taka mała rada ode mnie, bo naprawdę żal mi ludzi, którzy wcale nie są żadnymi debilami, a naoglądali się Skinsów czy innego gówna i myślą, że takie są realia i że to takie zajebiste olewać szkołę i wieść możliwie najbardziej destrukcyjny tryb życia.
5/20 za notki
Podsumowując, blog ten nie należy do najbardziej porywających, jakie zdarzyło mi się czytać. Myślę, że jest on raczej przeznaczony dla ludzi Tobie znanych, z którymi wymieniasz się komentarzami, wspomnieniami, radami, czy czym tam jeszcze można. Nie mówię, że to źle, ale takich blogów raczej nie zgłasza się do oceny. Stawiasz mnie w nieco niezręcznej sytuacji, wiesz? Popracuj nad ortografią, interpunkcją i uporządkowaniem.
Razem 10/35, czyli w zaokrągleniu 28%
Przyznałabym punkty dodatkowe, przymykając oko na Twoją składnię, ale niestety nie miałam ku temu żadnych podstaw.
Mi osobiście Twój blog nie przypadł do gustu, ale skoro masz czytelników, którzy Cię rozumieją i lubią z Tobą pisać, mi nic do tego.
Minimalizm. Niektórzy bardzo to sobie cenią. Ja niekoniecznie, choć za przepychem również nie przepadam. Najlepiej jest znaleźć złoty środek, ale to mało kto, niestety, potrafi. Obrazek w nagłówku budzi we mnie lekki niesmak. Miało być kontrowersyjnie i wzbudzić w czytelniku silne emocje tudzież sprawić, że ktoś zatrzyma się przy tym na dłużej, niestety wyszło mizernie i oklepanie. Jedyny plus za to, że szablon wykonałaś sama.
3/5 za wygląd
Nie widzę menu. Zaglądam do html'a, szukam archiwum, kategorii, tagów, czegokolwiek, co pozwoli mi dostać się do starszych notek. Nic. Póki co, powstrzymam się od wyciągania wniosków, zobaczę, co powiesz mi o sobie. Jest link do profilu myspot i last.fm. Czyżbyś wyznawała zasadę "powiedz mi, czego słuchasz, a ja powiem ci, kim jesteś"? Dałabym Ci plusa za Die Antwoord, The White Stripes i kilka innych zespołów, ale strasznie nie lubię oceniania ludzi po gustach muzycznych [słuchasz metalu - jesteś pro, wolisz pop - jesteś idiotą etc.]. Fajnie, że nie zamykasz się w jednym gatunku, tyle powiem. Ach, te moje skłonności do dygresji, wróćmy już do oceny.
wszystko jedno, co tu wpiszę, wy i tak wiecie lepiej. blog ten pełni funkcję śmietnikopamiętnika i jest opowieścią o tym, jakie rzeczy można odwalić będąc teoretycznie porządną i godną zaufania uczennicą liceum.
Niezbyt zachęcające, chociaż coś w tym jest. Ludzie często myślą, że nas przejrzeli, że wiedzą, co tak naprawdę mamy na myśli, co czujemy. A nasza psychika jest nieco bardziej skomplikowana niż się wydaje, czyż nie?
Nie podoba mi się ta moda na brak wielkich liter i niedbałość w interpunkcji. Nie wygląda to ani fajnie, ani buntowniczo, ani oryginalnie. W ogóle nie wiem, co ma na celu i nikt nigdy mnie nie uświadomił.
Wreszcie widzę archiwum. Umieszczenie go w tej podstronie nie było zbyt praktycznym posunięciem. Mało komu będzie się chciało tego szukać, większość wejdzie na Twojego bloga i od razu ucieknie. Możesz przecież umieścić chociaż mały odnośnik do archiwum tuż obok albo pod "o mnie", zbyt wiele miejsca by to nie zajęło, a ułatwiłoby sprawę. Rozumiem, że może Tobie zależeć na bardziej dociekliwych czytelnikach, jednak skoro ja mam oceniać i wyrazić swoję opinię, powiem, że nienawidzę takiego chaosu.
2/10 za praktyczność i porządek
Przechodzę do tego nieszczęsnego archiwum. Tylko dwa miesiące. Lepiej dla mnie, będę mogła bez znużenia dokładnie przeczytać wszystkie notki.
Październik. Ciekawe, czy i Ciebie dopadła jesienna depresja, hihi. Zaraz się przekonam, najpierw zajrzę sobie jeszcze do CSS'a. No, tu jest ładnie. To znaczy, poszłaś po najmniejszej linii oporu, ale przynajmniej nie kłóci się z szablonem i jest bardzo przejrzysty. Na plus.
Notki. Pierwsza to totalny chaos, pisana w taki sposób, że chyba tylko osoby "wtajemniczone" są w stanie to zrozumieć. Jeśli następne wpisy takie będą, chyba powstrzymam się od oceny. Jak mogę oceniać coś, co jest dla mnie kompletnie wyrwane z kontekstu?
Dobra, sens [o ile mogę to tak nazwać] następnych notek jestem w stanie jako tako wyłapać. Panuje tu totalny rozpierdol, i to nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zero jakiegokolwiek przekazu, milion kurew, chujów i innych jakże pięknych polskich słów... Przekleństwa brzmią dobrze tylko, gdy się ich umiejętnie używa, zapamiętaj to na przyszłość. Zero wyrafinowania. Rozumiem, że może pisałaś to pod wpływem jakichś tam emocji, ale uwierz mi, da się zrobić to inaczej. Da się pisać o głupotach i swoich nastoletnich problemach w sposób ciekawy, poruszający czy zabawny.
Zaraz mnie coś strzeli i to chyba będzie chuj.
Element komiczny? Dobra, ważne, że próbujesz. Liczą się chęci.
Im więcej mówię, tym bardziej jest chujowo.
Dobrze, że przynajmniej to dostrzegasz. Teraz czas na krok drugi - DO SOMETHING.
Jeżeli zwykłe cześć może przerodzić się w rozmowę, rozmowa w dotyk, dotyk w pocałunek, pocałunek w seks, to czy mogę powiedzieć Ci cześć?
Nareszcie pojawia się jakiś przebłysk refleksji. Może nie jakiejś górnolotnej, ale zawsze. Jest postęp, brawo. Tak na marginesie, wszystkie wyrazy pochodne od rzygać piszemy przez rz.
Ku mej uciesze, oczu mym ukazuje się notka dłuższa niż pięć linijek. Pisanie w punktach wychodzi Ci na dobre. Jest prosto i na temat, bez głupawych wtrąceń, które zamiast ubarwić, psują wypowiedź.
w szkole najbardziej interesują mnie maturzyści.
Kolejna ambitna szesnastolatka. Z takim podejściem z pewnością daleko zajdziesz, powodzenia życzę.
Człowiek Przypał (czyli ja)
Nie rozumiem tego zjawiska. Wszystkie teraz uważają się za takie przypałowe, szalone, niesamowite, oryginalne i niestabilne emocjonalnie [ty chyba szczególnie lubisz to określenie], a w rzeczywistości są tak samo nudne, przewidywalne i prezentują takie same schematy zachowań. Nie wiem, co masz w głowie i co czujesz, ale mogę wyciągnąć pewne wnioski poprzez to, co przekazujesz w swoich notkach. Naprawdę, to, że zachowujesz się jak idiotka i non-stop ośmieszasz przy chłopaku, który Ci się podoba, raczej świadczy o tym, że Twój mózg pracuje prawidłowo, jak u prawie każdej dziewczyny w tym wieku.
Z wielkim trudem przebrnęłam przez notkę z 13.11. Chyba jednak wolę te Twoje pięciolinijkowe wpisy. Są o wiele mniej męczące, mimo nieco większego stężenia chaosu.
Jedyna matura, jaką będe wstanie zdać to rozszerzenie z fejsbuka.
Znowu ambitnie. Zamiast się rozczulać nad sobą i chlać na umór, weź się za to. Chyba nie będzie Ci fajnie, gdy Twoi przyjaciele od picia będą się w stanie ogarnąć i jakoś skończą szkołę, a Ty obudzisz się z ręką w nocniku? Nie chcę Cię oceniać jako człowieka, bo Cię nie znam, ale to taka mała rada ode mnie, bo naprawdę żal mi ludzi, którzy wcale nie są żadnymi debilami, a naoglądali się Skinsów czy innego gówna i myślą, że takie są realia i że to takie zajebiste olewać szkołę i wieść możliwie najbardziej destrukcyjny tryb życia.
5/20 za notki
Podsumowując, blog ten nie należy do najbardziej porywających, jakie zdarzyło mi się czytać. Myślę, że jest on raczej przeznaczony dla ludzi Tobie znanych, z którymi wymieniasz się komentarzami, wspomnieniami, radami, czy czym tam jeszcze można. Nie mówię, że to źle, ale takich blogów raczej nie zgłasza się do oceny. Stawiasz mnie w nieco niezręcznej sytuacji, wiesz? Popracuj nad ortografią, interpunkcją i uporządkowaniem.
Razem 10/35, czyli w zaokrągleniu 28%
Przyznałabym punkty dodatkowe, przymykając oko na Twoją składnię, ale niestety nie miałam ku temu żadnych podstaw.
Mi osobiście Twój blog nie przypadł do gustu, ale skoro masz czytelników, którzy Cię rozumieją i lubią z Tobą pisać, mi nic do tego.
Nastrój:
Kategoria: do poprawy
piątek, 4.listopada.2011, 00:21
czas na ocenę drugą, http://kados-erethia.mylog.pl/
Zaczynamy. Z powodu wyjazdu znaczną część tekstu przeczytałam na telefonie, który dobrze interpretuje obrazki, a z kolorami czcionek jest różnie. I chwała mu, bo na moim monitorze, gdzie kontrast i inne duperele są ustawione bardzo dobrze, czcionka była ledwie widoczna, i bez wtyczki do Chrome'a umożliwiającej dopisanie własnego stylu CSS, nie byłabym w stanie nic zobaczyć.
Na telefonie i płaskim monitorze jest lepiej, więc znacznie za to punkty nie polecą.
Co do samego szablonu: podobają mi się kolory, bardzo, nagłówek jest świetny, minimalistyczny, ale ma te kropki ze światła jakby, które ubóstwiam.
Czcionka, którą napisana jest nazwa Kados Erethia, już wiem, że oddaje klimat opowiadania, gdzie mamy elfy, krasnoludy i całą otoczkę ze świaa fantasy.
Kod szablonu leży, a zerknęłam ze względu na podpis - genialna Copper Vixen, która nie zna podstawowych składni tego języka i robi najgłupsze błędy jakie tylko można. Tak, razi mnie to.
Mamy pięć części opowiadania... Dobra, po 17 punktów na rozdział, na wygląd zostanie 15, bo jest mniej ważny od tekstu w przypadku opowiadań.
(widzę linki do innych ocenialni, a do naszej nie - popraw to, proszę)
8/15
Przesadzasz, jedno określenie dla jednej osoby to naprawdę w sam raz, a nie trzy.
Poza tym, trochę tu za bardzo naćkane tych postaci, ja rozumiem, że chcesz wszystkich wprowadzić, to oczywiste, ale można zrobić to w bardziej stopniowy czy wyrafinowany sposób. Możemy poznać bohaterów w tym momencie gdy ich los się zapętla, a później każde może sobie przywoływać różne wspomnienia, które powiedzą nam o ich pochodzeniu i tak dalej. Chociaż, fakt faktem, imiona są na tyle charakterystyczne, że po jednym przeczytaniu nie trzeba się wracać z powrotem, by sprawdzić o kim aktualnie czytamy.
Przekleństw w tekście nie lubię, nie takie, nie w takich ilościach i sytuacjach, choć sam motyw krzyczenia na wenę jest świetny.
Tu błąd w zapisie - nie powinno być kropki, ani dużej litery. Te duże myślniki są wkurzające, no ale na to wiele poradzić nie można niby.
Suche fakty, za dużo ich tu. Zupełnie mi się nie podoba jak za wcześnie kończysz zdania, jak robisz tych zdań zbyt wiele, w momencie, gdy wystarczy jedynie przecinek. Nie wiem czy to celowy zabieg, czy po prostu przypadek i jakaś maniera, ale drażni mnie przeokropnie, gdyż jestem fanką długich złożonych zdań.
Nie lubię też przeskakiwania, nie lubię nie wiedzieć o co chodzi w całym akapicie i uwierz, w tym zacytowanym powyżej miałam taki problem. Źle mi się to czytało, ten tekst nie płynie, i pewnie powiem o tym jeszcze nie raz. Ale idziemy teraz dalej.
Jesteś świadoma, że można to zapisać sto razy ładniej i schludniej? Przynajmniej w moich oczach. Nie lubię gdy linijki są krótkie i takie puste. To tak, jak byś po wejściu bohatera do karczmy rozpisywała każde 'dzień dobry', czy cokolwiek. Mogłabyś to zapisać 'poziomo', nie rozdzielając tego na osobne wypowiedzi, tylko jako jedną, uzupełnioną komentarzami o reakcji/braku reakcji żołnierza.
To mnie uderzyło, możesz oczywiście powiedzieć, że Twoja wizja jest inna, że zapisałaś to tak, bo wydawało Ci się to najlepszym rozwiązaniem, i ja to zrozumiem, choć nie do końca mi to po prostu leży w oczach.
9/17
Ogólnie prolog jest ciekawy i zachęca do dalszego czytania, za co też się właśnie biorę (przepraszam w ogóle za zwłokę, ale... jakoś tak wyszło), choć już chyba nie aż tak szczegółowo, ale tylko chyba.
Tutaj chyba zgubiłaś koncepcję zdania, tzn, powinno być 'których', albo napisać 'którzy wtedy uważani byli za wzór idealnego społeczeństwa'.
Stylizowanie języka jeszcze mnie nie przekonuje, nie czuję w tym chyba lekkości.
Oczywista literówka.
Większe - ok, silniejsze - ok, głośniejsze - ok, tylko jak on do cholery zauważył przez minutę czy dwie, że dziecko jest ciężkie do wychowania?
To jak dla mnie powinno być jednym zdaniem, bo strasznie je urywasz, strasznie. To sprawia, że traci się rytm czytania, bo w moim mózgu takie krótkie zdania sprawiają, że nie traktuję tego jak prozę, tylko jak lirykę w jakimś dziwnym zapisie.
Zdanie jest bez sensu, nie wolno tworzyć, ha, nawet równoważników zdań, gdy nie mają sensu - ich trzech to na penwo nie ON, i brakuje czegokolwiek dalej, bo nawet to zdanie, które następuje później nie daje 'tego czegoś' równoważnikowi, który przytoczyłam.
Brakuje mi to jakiegoś 'czy to możliwe' na początku albo czegokolwiek takiego, wiążącego zdanie. Przeczytaj je sobie jeszcze raz i powiedz mi, nadal napisałabyś je tak samo?
Zdecydowanie uwielbiam, gdy na pytanie polegające na wybraniu między dwoma opcjami ktoś odpowiada 'tak' lub 'nie' jak na pytanie zamknięte. Bardzo to genialne i choć z jeszcze kolejnego zdania można się dowiedzieć jaka powinna być odpowiedź na to pytanie, to jednak sens jest niezachowany i dobrze byłoby więcej tak nie robić.
Dowiedział się najistotniejszych rzeczy, tak? Skoro były tak bardzo istotne to jak mogły być nieważne?
Cholera, naprawdę nie lepiej napisać, że nie zwracał na to uwagi, nie dbał o to, czy cokolwiek, byle nie wyrazić się tak kolokwialnie? Szczerze obrzydziło mnie to zdanie...
5/17
I już mówię dlaczego tak - błędów jest, to co wytknęłam plus takie, które pozwoliłam sobie ominąć, bo są tylko powtórzeniem tego o czym mówiłam wcześniej - urywasz zdania, stawiasz kropkę zamiast przecinka, sprawiają, że zdania tracą jakikolwiek polot i głębię. Jest to pisane jak pamiętnik w świetle latarki, tekst jest jakby w strzępach. Treść jest powiedzmy dość ciekawa, choć w tym rozdziale nie dzieje się zbyt wiele.
Jedziemy dalej.
Po pierwsze - znów niepotrzebne przekleństwo, po drugie obie kwestie wypowiada Księżyc, więc powinny być one zapisane w jednej linijce.
Rozmowa Fi z November trochę mnie irytowała - z samego początku byłam pewna, że są koleżankami, a potem nagle elfka zaczęła się zachowywać opryskliwie. Psychicznie mam wrażenie niespójności. Następny 'akapit' mówi nam o perypetiach tych trzech braci, tylko zupełnie nie wiadomo z tego który to jest ten, wokół którego tekst się kręci. Zdania w dalszym ciągu są niepłynne.
Nie podobają mi się te porównania, bo skąd ja, jako człowiek nieżyjący w tej krainie, mam wiedzieć kim jest ten facet? O braciach non stop mówisz 'bracia', a to niedobrze, bo w tym momencie już dawno nie pamiętam jak się nazywali.
Naprawdę, naprawdę muszę to komentować? 4/17
Rozdział drugi jakby nie ma dla mnie większego sensu. Akapit o braciach jest nudny, postać króla/władcy elfów doprowadza mnie do szału - jest przejaskrawiona i piszesz o niej w dość kolokwialny sposób, zupełnie niepasujący do klimatu całości.
Włączyłam ulubioną muzykę, więc mogę oceniać dalej z czystym mózgiem. Dobrnęłam prawie do końca i już miałam mówić, że jest naprawdę w porządku. Ale tak, mamy motyw, że Hadrian śpi, a 'człowiek' go budzi, no dobrze, to normalne. Ale dlaczego zaledwie parę linijek niżej elf proponuje spoczynek? A poza tym, odniosłam wrażenie, jakby Hadrian spał w czasie drogi, czyli prowadził konia czy tam kozła śpiąc. Dobrze myślę? A wątek myśli samobójczych Elzmira? Skąd się wziął? 14/17
Poza tym, no nie wiem, nie nudno, ale i nie porwało mnie. Przyznać jednak muszę, że był to najlepszy rozdział jak dotąd. Błędów nie widzę większych, poza tym co napisałam powyżej. Składniowo już lepiej i mniej urywasz zdania.
Trochę mnie zanudza, tekst ma prawidłowe proporcje dialogów do tekstu ciągłego, co powinno podnosić jego poziom, jednak brakuje mi tu czegoś sprawiającego, że mam ochotę czytać dalej. Nie wciąga mnie to tak, jak zapewne powinno, i nie jest to uprzedzenie, bo lubię fantasy. Kolejny rozdział, w którym widzimy losy Hadriana - co się stało z mieszaniem wątków? Gdzie Cade i Fi? Czemu zniknęli na tak długo z treści?
Skoro te istoty żyły tylko w opowieściach, to jak mogły być w tym borze naokoło miasta? Usunąć 'teraz' i 'tylko' zastąpić głównie - jak dla mnie jedyna opcja utrzymania tego zdania z sensem. Spotkałam parę literówek i generalnie druga połowa rozdziału mnie cholernie znudziła - szczególnie te obcobrzmiące imiona i inne nazwy, których nawet nie jestem w stanie wymówić. 8/17
Razem uzbierałaś 48%. Niedużo, biorąc pod uwagę, że stawiałam głównie na treść. Piszesz poprawnie, choć jak dla mnie naprawdę nudno - opisy mogłabyś skracać, nadawanie zdaniom niepotrzebnego patosu, by potem użyć kolokwializmu jak dla mnie strasznie psuje klimat i rozwala koncepcję utworzoną przez czytelnia. Może to celowe, może nie, by nie być zrównoważonym w pisaniu, jednak mnie osobiście nie przypadło to do gustu ani trochę. Albo patos, albo kolokwializmy. Albo ktoś pisze coś z wyższej półki, albo zniżamy się poziomem do rozmów na podwórku. Nie do końca wiem co Ci doradzić... kontynuuj, szlifuj, słuchaj krytyki, przyjmuj ją na klatę z uśmiechem na twarzy i stosuj się do przynajmniej 30% z tego co mówi do Ciebie publika - piszesz też dla nich, prawda?
Zaczynamy. Z powodu wyjazdu znaczną część tekstu przeczytałam na telefonie, który dobrze interpretuje obrazki, a z kolorami czcionek jest różnie. I chwała mu, bo na moim monitorze, gdzie kontrast i inne duperele są ustawione bardzo dobrze, czcionka była ledwie widoczna, i bez wtyczki do Chrome'a umożliwiającej dopisanie własnego stylu CSS, nie byłabym w stanie nic zobaczyć.
Na telefonie i płaskim monitorze jest lepiej, więc znacznie za to punkty nie polecą.
Co do samego szablonu: podobają mi się kolory, bardzo, nagłówek jest świetny, minimalistyczny, ale ma te kropki ze światła jakby, które ubóstwiam.
Czcionka, którą napisana jest nazwa Kados Erethia, już wiem, że oddaje klimat opowiadania, gdzie mamy elfy, krasnoludy i całą otoczkę ze świaa fantasy.
Kod szablonu leży, a zerknęłam ze względu na podpis - genialna Copper Vixen, która nie zna podstawowych składni tego języka i robi najgłupsze błędy jakie tylko można. Tak, razi mnie to.
Mamy pięć części opowiadania... Dobra, po 17 punktów na rozdział, na wygląd zostanie 15, bo jest mniej ważny od tekstu w przypadku opowiadań.
(widzę linki do innych ocenialni, a do naszej nie - popraw to, proszę)
8/15
Prolog
W tym momencie wąsaty dowódca, zazdrosny kochanek i spocony grubas zrezygnował z dalszego pościgu z racji tego, iż słońce powoli chyliło się ku zachodowi, a on zamierzał skoczyć jeszcze na szybki numerek do słodziutkiej Cindarelli.
Przesadzasz, jedno określenie dla jednej osoby to naprawdę w sam raz, a nie trzy.
Poza tym, trochę tu za bardzo naćkane tych postaci, ja rozumiem, że chcesz wszystkich wprowadzić, to oczywiste, ale można zrobić to w bardziej stopniowy czy wyrafinowany sposób. Możemy poznać bohaterów w tym momencie gdy ich los się zapętla, a później każde może sobie przywoływać różne wspomnienia, które powiedzą nam o ich pochodzeniu i tak dalej. Chociaż, fakt faktem, imiona są na tyle charakterystyczne, że po jednym przeczytaniu nie trzeba się wracać z powrotem, by sprawdzić o kim aktualnie czytamy.
Przekleństw w tekście nie lubię, nie takie, nie w takich ilościach i sytuacjach, choć sam motyw krzyczenia na wenę jest świetny.
— Przestań. — Z marzeń wyrwał go dźwięczny głos November.
Tu błąd w zapisie - nie powinno być kropki, ani dużej litery. Te duże myślniki są wkurzające, no ale na to wiele poradzić nie można niby.
Jednak więzy rodzinne robiły swoje. November osierocona przez rodziców w wieku piętnastu lat przyrzekła umierającej matce, że będzie dbać o Anatazego. Ten zajęty pisaniem tysięcznej ballady, nawet nie wiedział o śmierci siostry. Nie zauważył również, że od miesiąca karmi go młoda dziewczyna, która wraz z zupą podawała mu rymy.Po roku dowiedział się o tym, że jego kochana siostra zmarła na gruźlicę, a on został opiekunem November. A dowiedział się przypadkiem podczas spaceru po rynku w Raun, kiedy szukał inspiracji. Spotkał ich wspólnego znajomego, który przeprosił za swoją nieobecność na pogrzebie i wyraził – jak to zwykle się robi – najszczersze kondolencje. Od tamtego momentu Anatazy jakoś nauczył się rozdzielać czas pomiędzy poezję a dorastającą, kapryśną dziewczynę. W końcu przyzwyczajenie zrobiło swoje. Między nimi zawiązała się nić wzajemnego zrozumienia, po jakimś czasie zaprzyjaźnili się.
Suche fakty, za dużo ich tu. Zupełnie mi się nie podoba jak za wcześnie kończysz zdania, jak robisz tych zdań zbyt wiele, w momencie, gdy wystarczy jedynie przecinek. Nie wiem czy to celowy zabieg, czy po prostu przypadek i jakaś maniera, ale drażni mnie przeokropnie, gdyż jestem fanką długich złożonych zdań.
Nie lubię też przeskakiwania, nie lubię nie wiedzieć o co chodzi w całym akapicie i uwierz, w tym zacytowanym powyżej miałam taki problem. Źle mi się to czytało, ten tekst nie płynie, i pewnie powiem o tym jeszcze nie raz. Ale idziemy teraz dalej.
— Przepraszam, proszę pana!
Żołnierz nawet na niego nie spojrzał.
— Obywatelu!
Zero reakcji.
— E, ty tam!
Nic.
— Kupo gówna!
Też nic.
— Kurewski sukinkocie? Chcę rozmawiać z twoim przełożonym!
Jesteś świadoma, że można to zapisać sto razy ładniej i schludniej? Przynajmniej w moich oczach. Nie lubię gdy linijki są krótkie i takie puste. To tak, jak byś po wejściu bohatera do karczmy rozpisywała każde 'dzień dobry', czy cokolwiek. Mogłabyś to zapisać 'poziomo', nie rozdzielając tego na osobne wypowiedzi, tylko jako jedną, uzupełnioną komentarzami o reakcji/braku reakcji żołnierza.
To mnie uderzyło, możesz oczywiście powiedzieć, że Twoja wizja jest inna, że zapisałaś to tak, bo wydawało Ci się to najlepszym rozwiązaniem, i ja to zrozumiem, choć nie do końca mi to po prostu leży w oczach.
9/17
Ogólnie prolog jest ciekawy i zachęca do dalszego czytania, za co też się właśnie biorę (przepraszam w ogóle za zwłokę, ale... jakoś tak wyszło), choć już chyba nie aż tak szczegółowo, ale tylko chyba.
Rozdział I
Niejednokrotnie przywoływał w myślach widok szczęśliwych mieszkańców, którzy wtedy uważał za wzór idealnego społeczeństwa.
Tutaj chyba zgubiłaś koncepcję zdania, tzn, powinno być 'których', albo napisać 'którzy wtedy uważani byli za wzór idealnego społeczeństwa'.
Stylizowanie języka jeszcze mnie nie przekonuje, nie czuję w tym chyba lekkości.
Grishowe „co nieco” zaczęło działaś na nerwy Dacre...
Oczywista literówka.
...karmiła niemowlę, które z pewnością ludzkie nie było – dwa razy większe, silniejsze, głośniejsze i trudniejsze w wychowaniu.
Większe - ok, silniejsze - ok, głośniejsze - ok, tylko jak on do cholery zauważył przez minutę czy dwie, że dziecko jest ciężkie do wychowania?
Prawdziwy czarodziej nie dopuściłby do odebrania mu mocy. To ona stanowiła o wszystkim, o charakterze, o życiu adepta magii. To ona dokonywała wyboru, a wybrany poddawał się jej i ufał.
To jak dla mnie powinno być jednym zdaniem, bo strasznie je urywasz, strasznie. To sprawia, że traci się rytm czytania, bo w moim mózgu takie krótkie zdania sprawiają, że nie traktuję tego jak prozę, tylko jak lirykę w jakimś dziwnym zapisie.
Czy on – Dacre, Blaine i Ozeasz?
Zdanie jest bez sensu, nie wolno tworzyć, ha, nawet równoważników zdań, gdy nie mają sensu - ich trzech to na penwo nie ON, i brakuje czegokolwiek dalej, bo nawet to zdanie, które następuje później nie daje 'tego czegoś' równoważnikowi, który przytoczyłam.
Młoda, zaledwie szesnastoletnia dziewczyna, a tak potężna, że bez problemu stworzyła barierę, później odgrodziła od niej ten spory namiot i na dodatek jest w stanie zregenerować rozszarpaną nogę?
Brakuje mi to jakiegoś 'czy to możliwe' na początku albo czegokolwiek takiego, wiążącego zdanie. Przeczytaj je sobie jeszcze raz i powiedz mi, nadal napisałabyś je tak samo?
— Bez przerwy to robisz czy polega to na włączaniu i wyłączaniu?
— Nie
Zdecydowanie uwielbiam, gdy na pytanie polegające na wybraniu między dwoma opcjami ktoś odpowiada 'tak' lub 'nie' jak na pytanie zamknięte. Bardzo to genialne i choć z jeszcze kolejnego zdania można się dowiedzieć jaka powinna być odpowiedź na to pytanie, to jednak sens jest niezachowany i dobrze byłoby więcej tak nie robić.
Dowiedział się tylko najistotniejszych rzeczy – gdzie był, co tu miało się odbyć i w jakim celu. Nic ważnego.
Dowiedział się najistotniejszych rzeczy, tak? Skoro były tak bardzo istotne to jak mogły być nieważne?
Kompletnie nie docierało do niego to, że na zewnątrz ginęli ludzie – zarzynani lub porywani przez mleczny opar mgły z doliny Zirêl. Krew lała się strumieniami, ale Cade miał to w dupie. Już wiedział, jak porwie i co zrobi później z krasnoludzkim dzieciakiem.
Cholera, naprawdę nie lepiej napisać, że nie zwracał na to uwagi, nie dbał o to, czy cokolwiek, byle nie wyrazić się tak kolokwialnie? Szczerze obrzydziło mnie to zdanie...
5/17
I już mówię dlaczego tak - błędów jest, to co wytknęłam plus takie, które pozwoliłam sobie ominąć, bo są tylko powtórzeniem tego o czym mówiłam wcześniej - urywasz zdania, stawiasz kropkę zamiast przecinka, sprawiają, że zdania tracą jakikolwiek polot i głębię. Jest to pisane jak pamiętnik w świetle latarki, tekst jest jakby w strzępach. Treść jest powiedzmy dość ciekawa, choć w tym rozdziale nie dzieje się zbyt wiele.
Rozdział II
Jedziemy dalej.
— No, wiej wiaterku, wiej! — ponaglił niewidzialną siłę.
— Kurwa, nie tak mocno! — wrzasnął Księżyc, dławiąc się mlecznymi chmurami.
Po pierwsze - znów niepotrzebne przekleństwo, po drugie obie kwestie wypowiada Księżyc, więc powinny być one zapisane w jednej linijce.
Rozmowa Fi z November trochę mnie irytowała - z samego początku byłam pewna, że są koleżankami, a potem nagle elfka zaczęła się zachowywać opryskliwie. Psychicznie mam wrażenie niespójności. Następny 'akapit' mówi nam o perypetiach tych trzech braci, tylko zupełnie nie wiadomo z tego który to jest ten, wokół którego tekst się kręci. Zdania w dalszym ciągu są niepłynne.
...były gorsze od samego Athiommesa.
Nie podobają mi się te porównania, bo skąd ja, jako człowiek nieżyjący w tej krainie, mam wiedzieć kim jest ten facet? O braciach non stop mówisz 'bracia', a to niedobrze, bo w tym momencie już dawno nie pamiętam jak się nazywali.
Tego brakowało – już nie pamiętał, kiedy miał konkretny zjazd z pierdolnięciem;
Naprawdę, naprawdę muszę to komentować? 4/17
Rozdział drugi jakby nie ma dla mnie większego sensu. Akapit o braciach jest nudny, postać króla/władcy elfów doprowadza mnie do szału - jest przejaskrawiona i piszesz o niej w dość kolokwialny sposób, zupełnie niepasujący do klimatu całości.
Rozdział III
Włączyłam ulubioną muzykę, więc mogę oceniać dalej z czystym mózgiem. Dobrnęłam prawie do końca i już miałam mówić, że jest naprawdę w porządku. Ale tak, mamy motyw, że Hadrian śpi, a 'człowiek' go budzi, no dobrze, to normalne. Ale dlaczego zaledwie parę linijek niżej elf proponuje spoczynek? A poza tym, odniosłam wrażenie, jakby Hadrian spał w czasie drogi, czyli prowadził konia czy tam kozła śpiąc. Dobrze myślę? A wątek myśli samobójczych Elzmira? Skąd się wziął? 14/17
Poza tym, no nie wiem, nie nudno, ale i nie porwało mnie. Przyznać jednak muszę, że był to najlepszy rozdział jak dotąd. Błędów nie widzę większych, poza tym co napisałam powyżej. Składniowo już lepiej i mniej urywasz zdania.
Rozdział IV
Trochę mnie zanudza, tekst ma prawidłowe proporcje dialogów do tekstu ciągłego, co powinno podnosić jego poziom, jednak brakuje mi tu czegoś sprawiającego, że mam ochotę czytać dalej. Nie wciąga mnie to tak, jak zapewne powinno, i nie jest to uprzedzenie, bo lubię fantasy. Kolejny rozdział, w którym widzimy losy Hadriana - co się stało z mieszaniem wątków? Gdzie Cade i Fi? Czemu zniknęli na tak długo z treści?
Bór pełen był elfów i istot, które teraz żyły tylko w opowieściach bardów i wyobraźni człowieka.
Skoro te istoty żyły tylko w opowieściach, to jak mogły być w tym borze naokoło miasta? Usunąć 'teraz' i 'tylko' zastąpić głównie - jak dla mnie jedyna opcja utrzymania tego zdania z sensem. Spotkałam parę literówek i generalnie druga połowa rozdziału mnie cholernie znudziła - szczególnie te obcobrzmiące imiona i inne nazwy, których nawet nie jestem w stanie wymówić. 8/17
Razem uzbierałaś 48%. Niedużo, biorąc pod uwagę, że stawiałam głównie na treść. Piszesz poprawnie, choć jak dla mnie naprawdę nudno - opisy mogłabyś skracać, nadawanie zdaniom niepotrzebnego patosu, by potem użyć kolokwializmu jak dla mnie strasznie psuje klimat i rozwala koncepcję utworzoną przez czytelnia. Może to celowe, może nie, by nie być zrównoważonym w pisaniu, jednak mnie osobiście nie przypadło to do gustu ani trochę. Albo patos, albo kolokwializmy. Albo ktoś pisze coś z wyższej półki, albo zniżamy się poziomem do rozmów na podwórku. Nie do końca wiem co Ci doradzić... kontynuuj, szlifuj, słuchaj krytyki, przyjmuj ją na klatę z uśmiechem na twarzy i stosuj się do przynajmniej 30% z tego co mówi do Ciebie publika - piszesz też dla nich, prawda?
Nastrój:
Kategoria: bez szału [od 40%]
Florka Muska na pierwszy ogień
środa, 27.lipca.2011, 14:57Dobrze, ocena pierwsza.
http://florka-muska.mylog.pl/ - my się znamy, ale ocena po znajomości nie będzie. Profesjonalnym trzeba być, nie?
Pierwsze wrażenie w paru zdaniach
Wchodzę, jest szaro. Wita mnie jakiś szary Simba, na szarym tle, z niebieskimi paskami. Niby nie jest tak, że mi się nie podoba, ale brak odstępu między ramką a tekstem mnie skutecznie przeraża i odstrasza. A dziewczyny z Diversusa niby są takie dobre. Smutne, bo to jedna linijka kodu a znacznie ułatwia czytanie i odbiór szablonu. Ogólnie wystrój mimo szarości nie wpada w mój gust.
Działu 'o mnie' praktycznie nie ma, spotykam się z adnotacją, że wszystkiego dowiem się z treści notek, chętnie! Tylko gdzie do cholery są linki do archiwum?
7/15
O treści słów kilkaset
Więc czytam to jest, a z resztą poradzę sobie ręcznie.
CSS masz faktycznie ładny, podoba mi się całkiem. Jest schludny, choć trochę nieczytelny, ale obrazek nadrabia. Och, a jak rozwinęłam listę blogów to czcionka jest biała na białym tle, nie, to idzie na minus.
Ostatnia notka jest o tym, że kochasz jakąś dziewczynę, mi się od razu robi ciepło, bo sama w sumie jestem biseksualna, a gdyby nie mój obecny cudowny facet, to pewnie bardziej czułabym się lesbijką i była z którąś śliczną panienką ze Śląska, bo tam tego pełno. Ale wracając - genialna sprawa, być z dziewczyną. Rozumiem tęsknotę, rozumiem radość.
W klimacie wydarzeń u Ciebie w domu nie jestem na bieżąco, ale wiem jak to jest z rodzicami po rozwodzie i z facetem mamy, którego nie do końca akceptujesz.
Wygrzebałam linki do archiwum, ręczne, więc czytam tę notkę 'do Aniołka'. I jest ciekawa, tzn, przepełniona wszystkim po kolei. Pełno uczuć, wspomnień i rzeczy tylko waszych. Jest osobista, bardzo, ale przez to słodka i urocza.
Błędy, literówki i wszystkie inne niedociągnięcia tutaj nie maja znaczenia, bo najważniejsza jest treść. Przymykam oko i cofam się do czerwca '11.
Choć może? Postaram się znaleźć najstarsze notki i iść chronologicznie.
O mamo, pierwsze miesiące to blog tylko o Winx i jakieś konkursy z bannerami od których bolą oczy. Przejdę dalej. Dodatki, dodatki, dyplomy, obrazki i emotki w teście. Mhm.
2010 rok, wcześniej nie czytam. Dobrze?
Spadłam z krzesła. No ale, 6 z plastyki, informatyki i polskiego, miałam kiedyś. Jeszcze z historii i z matmy i muzyki. Podstawówka była fajna!
IE jest do dupy, och, zgadzam się, w 1503 procentach.
Od lutego mamy w końcu cudowne postanowienie:
Cudownie, zgadzam się.
Szczerze? Nie zauważyłam tego nigdy, ale zrobiło mi się miło. Że warto było o mnie wspomnieć, nawet w ostatnim punkcie. Zobaczymy w takim razie jak się poprawiłaś od tego czasu (bo do cholery ciężkiej, mam sklerozę, ale kompletnie nie pamiętam tej oceny).
I widzę stałość w uczuciach? Bo piszesz o Milo (tak, tak, widzę fail z wcześniejszym złym wypowiadaniem się o szablonie, ale musiałam powiedzieć co myślę - kocham padding), jako o swojej żonie. Trzeba mnie było na ślub zaprosić!
Muzycznie mi się podobasz, mówiłam? To mówię. Klasyka rocka, mrr, nie Miley Cyrus czy Bieber. Tylko Doorsi i Pink Floyd i Slipknot i Bon Jovi i KoRn. Bardzo lubię Twój gust. Jest sąsiedni, bo wybitnie w mój to chyba trafić nie można (tak, cały czas mam ból dupy że prawie nikt nie zna Innerpartysystem w Polsce).
Następny miesiąc (kwiecień '10) mnie rozbawił, to znaczy ten tekst o Chrystusie - mocny.
Takie rozważania, och, miałam je jeszcze trzy miesiące temu, muzyka jest taka ważna! I facet który zrozumie, że muzyka jest ważna, będzie ją kochał, będzie rozumiał czy choć tolerował kobiece humory, nie będzie pokręconym zbokiem i będzie czuły. Ze świecą szukać. Mi się udało po ponad dziewiętnastu latach życia, a Ty znalazłaś kobietę swojego życia. Obie wygrywamy, tak myślę. Bo to ważne znaleźć kogoś z kim naprawdę chce się być zawsze i kogoś, kto w nas wierzy i w kogo my wierzymy...
Tekst piosenki, w sumie, pełno ich tu. Trochę mi burzą koncepcję bloga, nie wiem czemu, treści jest dużo, blog się ciągnie i ciągnie, mimo, że wyświetla jedną notkę.
Przywiązanie do forum bardzo rozumiem - swego czasu żyłam na forum blogowicza, i na Teradzie (też RPG) i na Tiarze Czarodzieja i na Hogsmead, trochę w moich DOHowych piwnicach i na forum o Dr Who, wymieniać można pełno. Gdy się człowiek wkręci, to naprawdę, można siedzieć cały dzień z otwartą kartą forum i się nie nudzić. Pisać, czytać, wymyślać i prowadzić drugie życie praktycznie.
(Czerwiec '10) Spotkałam się z emotką (-_-) no ale mogę wybaczyć jedną na tak długi okres. Widzę znów masę emocji, wiem jak to jest się kłócić z tatą, chociaż ja byłam zawsze córeczką tatusia, więc pewnej nocy po dwumiesięcznym nieodzywaniu się do siebie z płaczem napisałam mu smsa 'kocham Cię i przepraszam', a dodać trzeba, że miałam wtedy 18 lat, bo to w zeszłe wakacje było. Może dorośniesz do tego, że zacznie Ci go brakować? Nie wiem, nie będę radzić, powiem tylko, że trochę Cię rozumiem...
A ludzi z klasy to ja bym szczerze wyrzuciła przez okno, tych ze studiów i z liceum i z gimnazjum. Nie wiem czy ja mam pecha, czy to fakt, że nie mogę przebywać zbyt długo z tymi samymi ludźmi. Baby kochają plotkować, robić na złość i chamsko się zachowywać, więc na 99% osobniczek tej płci trzeba mieć, mówiąc kolokwialnie, wylane.
I mimo szczerych chęci, w drugiej połowie roku 2010 nie spotykam się z niczym ponad tekst:
Vermilion, och. Kocham, wielbię i w ogóle, Slipknot jest taki Mrr. Masz plusa, wiesz? Moja mama też pisała wiersze, ale nigdy mi ich nie pokazała na dłużej niż jedną chwilę, by cokolwiek przeczytać na głos tylko, a później znów gdzieś schować ten zeszyt. To dość osobista rzecz, wiersze. Ja nigdy nie pisałam, jestem bardziej z tych, którzy nie rozumieją rymów i choć umiem napisać tekst piosenki i wiem co do czego pasuje, to wolę tekst ciągły. Akapity, paragrafy, kropki, wielokropki, przecinki i rozdziały.
A Ty chyba masz to po mamie, nie?
Znów? Och, wyjaśnisz mi, czemu tak się dzieje i kasujesz notki?
Kolejna przerwa, do maja '11, mamy znów o Twoim Aniele, ładne notki, rytmiczne jakby. Ortografia mnie nie razi, emotek też nie ma, tak samo jak w czerwcu - oduczyłaś się widzę skutecznie, i dobrze.
Ten edytor notek jest do dupy, szczerze. Niezwykle mnie wkurza i nie przyzwyczaiłam się jeszcze do niego zbyt mocno, ale cóż poradzić? Trzeba żyć, a mylog jednak jest na tyle świetny, że ciężko go zostawić. Jakaś rodzinna atmosfera na nim, nie sądzisz?
Dziewięć miesięcy! Och jak ja Wam zazdroszczę. I życzę szczęścia!
Dziękujcie sobie wzajemnie, kochajcie się i żyjcie w zgodzie ze światem.
74/85
Wnioski
Nie jest idealnie, parę rzeczy mnie irytuje, choć niezbyt inwazyjnie. Szablon wymaga dopracowania, brak widocznych linków do archiwum, brak odstępu między ramką a tekstem i w sumie sam kolor tekstu - biały jest taki... klasyczny. Zbyt klasyczny. Powinnaś mieć taki... blog z duszą, bo piszesz dość głęboko mimo faktu codzienności. Szablon powinien być w kolorze głębokiej czerwieni chyba, z beżem może. Nie wiem. Ale ciepły, wręcz gorący, a nie chłodny jak to co mamy ostatnio za oknem. Jest lato, trzeba rozjaśnić blogi, nadać im słońca, pozytywnego akcentu, adekwatnie do wpisów.
W końcu jesteś szczęśliwą kochającą młodą kobietą, prawda? I mimo trudności z jakimi się spotykasz jesteś silna. I ambitna.
87%
Jak tam nauka gry na perkusji?
http://florka-muska.mylog.pl/ - my się znamy, ale ocena po znajomości nie będzie. Profesjonalnym trzeba być, nie?
Pierwsze wrażenie w paru zdaniach
Wchodzę, jest szaro. Wita mnie jakiś szary Simba, na szarym tle, z niebieskimi paskami. Niby nie jest tak, że mi się nie podoba, ale brak odstępu między ramką a tekstem mnie skutecznie przeraża i odstrasza. A dziewczyny z Diversusa niby są takie dobre. Smutne, bo to jedna linijka kodu a znacznie ułatwia czytanie i odbiór szablonu. Ogólnie wystrój mimo szarości nie wpada w mój gust.
Działu 'o mnie' praktycznie nie ma, spotykam się z adnotacją, że wszystkiego dowiem się z treści notek, chętnie! Tylko gdzie do cholery są linki do archiwum?
7/15
O treści słów kilkaset
Więc czytam to jest, a z resztą poradzę sobie ręcznie.
CSS masz faktycznie ładny, podoba mi się całkiem. Jest schludny, choć trochę nieczytelny, ale obrazek nadrabia. Och, a jak rozwinęłam listę blogów to czcionka jest biała na białym tle, nie, to idzie na minus.
Ostatnia notka jest o tym, że kochasz jakąś dziewczynę, mi się od razu robi ciepło, bo sama w sumie jestem biseksualna, a gdyby nie mój obecny cudowny facet, to pewnie bardziej czułabym się lesbijką i była z którąś śliczną panienką ze Śląska, bo tam tego pełno. Ale wracając - genialna sprawa, być z dziewczyną. Rozumiem tęsknotę, rozumiem radość.
W klimacie wydarzeń u Ciebie w domu nie jestem na bieżąco, ale wiem jak to jest z rodzicami po rozwodzie i z facetem mamy, którego nie do końca akceptujesz.
Wygrzebałam linki do archiwum, ręczne, więc czytam tę notkę 'do Aniołka'. I jest ciekawa, tzn, przepełniona wszystkim po kolei. Pełno uczuć, wspomnień i rzeczy tylko waszych. Jest osobista, bardzo, ale przez to słodka i urocza.
Błędy, literówki i wszystkie inne niedociągnięcia tutaj nie maja znaczenia, bo najważniejsza jest treść. Przymykam oko i cofam się do czerwca '11.
Choć może? Postaram się znaleźć najstarsze notki i iść chronologicznie.
O mamo, pierwsze miesiące to blog tylko o Winx i jakieś konkursy z bannerami od których bolą oczy. Przejdę dalej. Dodatki, dodatki, dyplomy, obrazki i emotki w teście. Mhm.
2010 rok, wcześniej nie czytam. Dobrze?
Większość ludzi na świecie wydaje się, że Harry Potter to beznadziejny gość podobny do tego ze Star Wars i mówi tylko o jednym.
Spadłam z krzesła. No ale, 6 z plastyki, informatyki i polskiego, miałam kiedyś. Jeszcze z historii i z matmy i muzyki. Podstawówka była fajna!
IE jest do dupy, och, zgadzam się, w 1503 procentach.
Od lutego mamy w końcu cudowne postanowienie:
Po pierwsze postanowiłam nie używać emotek,
Cudownie, zgadzam się.
po dwudzieste pierwsze Yzoja mnie oceniła.
To było strzeszczenie, teraz was trochę wgłębię. Postanowiłam nie używać emotek, bo wygląda to nieestetycznie, Yzoja miała rację w ocenie. Jednak nie wiem czy zrezygnuję z mieszaniny Ingliszowej.
Szczerze? Nie zauważyłam tego nigdy, ale zrobiło mi się miło. Że warto było o mnie wspomnieć, nawet w ostatnim punkcie. Zobaczymy w takim razie jak się poprawiłaś od tego czasu (bo do cholery ciężkiej, mam sklerozę, ale kompletnie nie pamiętam tej oceny).
I widzę stałość w uczuciach? Bo piszesz o Milo (tak, tak, widzę fail z wcześniejszym złym wypowiadaniem się o szablonie, ale musiałam powiedzieć co myślę - kocham padding), jako o swojej żonie. Trzeba mnie było na ślub zaprosić!
Muzycznie mi się podobasz, mówiłam? To mówię. Klasyka rocka, mrr, nie Miley Cyrus czy Bieber. Tylko Doorsi i Pink Floyd i Slipknot i Bon Jovi i KoRn. Bardzo lubię Twój gust. Jest sąsiedni, bo wybitnie w mój to chyba trafić nie można (tak, cały czas mam ból dupy że prawie nikt nie zna Innerpartysystem w Polsce).
Następny miesiąc (kwiecień '10) mnie rozbawił, to znaczy ten tekst o Chrystusie - mocny.
Takie rozważania, och, miałam je jeszcze trzy miesiące temu, muzyka jest taka ważna! I facet który zrozumie, że muzyka jest ważna, będzie ją kochał, będzie rozumiał czy choć tolerował kobiece humory, nie będzie pokręconym zbokiem i będzie czuły. Ze świecą szukać. Mi się udało po ponad dziewiętnastu latach życia, a Ty znalazłaś kobietę swojego życia. Obie wygrywamy, tak myślę. Bo to ważne znaleźć kogoś z kim naprawdę chce się być zawsze i kogoś, kto w nas wierzy i w kogo my wierzymy...
Tekst piosenki, w sumie, pełno ich tu. Trochę mi burzą koncepcję bloga, nie wiem czemu, treści jest dużo, blog się ciągnie i ciągnie, mimo, że wyświetla jedną notkę.
Przywiązanie do forum bardzo rozumiem - swego czasu żyłam na forum blogowicza, i na Teradzie (też RPG) i na Tiarze Czarodzieja i na Hogsmead, trochę w moich DOHowych piwnicach i na forum o Dr Who, wymieniać można pełno. Gdy się człowiek wkręci, to naprawdę, można siedzieć cały dzień z otwartą kartą forum i się nie nudzić. Pisać, czytać, wymyślać i prowadzić drugie życie praktycznie.
(Czerwiec '10) Spotkałam się z emotką (-_-) no ale mogę wybaczyć jedną na tak długi okres. Widzę znów masę emocji, wiem jak to jest się kłócić z tatą, chociaż ja byłam zawsze córeczką tatusia, więc pewnej nocy po dwumiesięcznym nieodzywaniu się do siebie z płaczem napisałam mu smsa 'kocham Cię i przepraszam', a dodać trzeba, że miałam wtedy 18 lat, bo to w zeszłe wakacje było. Może dorośniesz do tego, że zacznie Ci go brakować? Nie wiem, nie będę radzić, powiem tylko, że trochę Cię rozumiem...
A ludzi z klasy to ja bym szczerze wyrzuciła przez okno, tych ze studiów i z liceum i z gimnazjum. Nie wiem czy ja mam pecha, czy to fakt, że nie mogę przebywać zbyt długo z tymi samymi ludźmi. Baby kochają plotkować, robić na złość i chamsko się zachowywać, więc na 99% osobniczek tej płci trzeba mieć, mówiąc kolokwialnie, wylane.
I mimo szczerych chęci, w drugiej połowie roku 2010 nie spotykam się z niczym ponad tekst:
NOTKA JEST SKASOWANA, PANIE I PANOWIE!
Vermilion, och. Kocham, wielbię i w ogóle, Slipknot jest taki Mrr. Masz plusa, wiesz? Moja mama też pisała wiersze, ale nigdy mi ich nie pokazała na dłużej niż jedną chwilę, by cokolwiek przeczytać na głos tylko, a później znów gdzieś schować ten zeszyt. To dość osobista rzecz, wiersze. Ja nigdy nie pisałam, jestem bardziej z tych, którzy nie rozumieją rymów i choć umiem napisać tekst piosenki i wiem co do czego pasuje, to wolę tekst ciągły. Akapity, paragrafy, kropki, wielokropki, przecinki i rozdziały.
A Ty chyba masz to po mamie, nie?
NOTKA RÓWNIEŻ SKASOWANA
Znów? Och, wyjaśnisz mi, czemu tak się dzieje i kasujesz notki?
Kolejna przerwa, do maja '11, mamy znów o Twoim Aniele, ładne notki, rytmiczne jakby. Ortografia mnie nie razi, emotek też nie ma, tak samo jak w czerwcu - oduczyłaś się widzę skutecznie, i dobrze.
Ten edytor notek jest do dupy, szczerze. Niezwykle mnie wkurza i nie przyzwyczaiłam się jeszcze do niego zbyt mocno, ale cóż poradzić? Trzeba żyć, a mylog jednak jest na tyle świetny, że ciężko go zostawić. Jakaś rodzinna atmosfera na nim, nie sądzisz?
Dziewięć miesięcy! Och jak ja Wam zazdroszczę. I życzę szczęścia!
Dziękujcie sobie wzajemnie, kochajcie się i żyjcie w zgodzie ze światem.
74/85
Wnioski
Nie jest idealnie, parę rzeczy mnie irytuje, choć niezbyt inwazyjnie. Szablon wymaga dopracowania, brak widocznych linków do archiwum, brak odstępu między ramką a tekstem i w sumie sam kolor tekstu - biały jest taki... klasyczny. Zbyt klasyczny. Powinnaś mieć taki... blog z duszą, bo piszesz dość głęboko mimo faktu codzienności. Szablon powinien być w kolorze głębokiej czerwieni chyba, z beżem może. Nie wiem. Ale ciepły, wręcz gorący, a nie chłodny jak to co mamy ostatnio za oknem. Jest lato, trzeba rozjaśnić blogi, nadać im słońca, pozytywnego akcentu, adekwatnie do wpisów.
W końcu jesteś szczęśliwą kochającą młodą kobietą, prawda? I mimo trudności z jakimi się spotykasz jesteś silna. I ambitna.
87%
Jak tam nauka gry na perkusji?
Nastrój:
Kategoria: och i ach [od 86%]
wtorek, 26.lipca.2011, 18:14
Zapisujcie się ludzie, regulamin za moment.
Komentarze, księga gości, dowolnie.
Albo i brak regulaminu?
Wolna amerykanka.
Trzeba być jedynie świadomym, że się chce oceny, powiadomić o tym - czyli się wpisać, można dodać do linków/ulubionych, a gdy w ekipie będzie więcej niż jedna osoba macie prawo wybrać oceniającego.
Proste, nie? To do boju!
A tak, oceny są opisowe, nie bawimy się w ocenianie poszczególnych punktów. Oceniający ma do dyspozycji 100 punktów na całość bloga, od niego zależy ile punktów maksymalnie do zdobycia ma treść, wygląd czy inne walory dotyczące bloga.
Komentarze, księga gości, dowolnie.
Albo i brak regulaminu?
Wolna amerykanka.
Trzeba być jedynie świadomym, że się chce oceny, powiadomić o tym - czyli się wpisać, można dodać do linków/ulubionych, a gdy w ekipie będzie więcej niż jedna osoba macie prawo wybrać oceniającego.
Proste, nie? To do boju!
A tak, oceny są opisowe, nie bawimy się w ocenianie poszczególnych punktów. Oceniający ma do dyspozycji 100 punktów na całość bloga, od niego zależy ile punktów maksymalnie do zdobycia ma treść, wygląd czy inne walory dotyczące bloga.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii